Siatkówka. "Wiśnia" zagrał w Japonii, a Tytan w Luboniu

Tytan AZS ostatnie dni spędził w Luboniu koło Poznania, gdzie rozegrał trzy pięciosetowe mecze. Łukasz Wiśniewski zadebiutował w tym czasie w Pucharze Świata
W piątek w piątym już meczu turnieju, którego stawką jest awans na Igrzyska Olimpijskie w Londynie, Polacy pokonali gospodarzy 3:1 (23:25, 25:21, 25:19, 25:18). W Osace na swoją reprezentacyjną szansę doczekał się Łukasz Wiśniewski. Środkowy Tytana AZS-u wchodził na boisko w trzech setach i... spisywał się świetnie. - Wielki szacunek dla trenera Anastasiego za to, że dał mu zagrać, i zawodnika, bo potrafił szansę wykorzystać. Jeżeli ktoś zdobywa w decydującym secie cztery punkty, jeden z zagrywki, dwa z bloku i w ataku, to znaczy, że dobrze wykonał swoją robotę. Mamy w klubie z tego wielką satysfakcję - mówi prezes AZS-u Konrad Pakosz.

"Wiśnia" błyszczał m.in. w końcówce czwartej partii. Miał szansę skończyć mecz, atakując z krótkiej, ale Japończycy zdołali się obronić. Kontratakując, natknęli się na blok środkowego Tytana i pojedynek dobiegł końca.

- Łukasz miał udany poprzedni sezon, na początku tego też grał dobrze i pokazał, że zasługuje na miejsce w reprezentacji - dodaje trener Marek Kardos. - Powinien w niej grać coraz więcej. To zawodnik, z którego Polska będzie miała pociechę.

Koledzy z AZS-u i trenerzy obejrzeli "Wiśnię" w akcji dzięki transmisji w internecie. W hotelu w Luboniu, gdzie drużyna spędziła trzy ostatnie dni, kanał telewizyjny Polsat Sport był niedostępny. Akademicy rozegrali tam trzy spotkania. W środę w sparingu przegrali z AZS Politechnika Warszawska 2:3 (18:25, 25:23, 27:27, 22:25, 10:15), w czwartek już w ramach turnieju również 2:3 (25:22, 28:26, 20:25, 14:25, 12:15) ulegli Indykpolowi AZS Olsztyn. Wczoraj wieczorem Tytan miał walczyć o trzecie miejsce z Politechniką, ale organizatorzy w porozumieniu z drużynami zmienili zasady rozgrywania turnieju. - Granie dwa razy z tym samym rywalem nie miało sensu i stąd ta zmiana - tłumaczy trener Kardos. - Poza tym chcieliśmy się sprawdzić z Delectą.

Pojedynek z Delectą skończył się kolejnym tie-breakiem i wynikiem 3:2 (16:25, 26:28, 25:22, 25:22,19) dla Tytana.