Żużel. Włókniarz protestuje przeciwko karom

Włókniarz odwołał się od decyzji Głównej Komisji Sportu Żużlowego, która za nieprzestrzeganie regulaminu nałożyła na klub surowe kary. - Chcemy anulowania punktów ujemnych - mówi prezes klubu Marek Polaczek
Włókniarz nie spłacił w terminie zadłużenia wobec zawodników i to był główny powód tego, że nie otrzymał w terminie licencji. Zgodę na starty w ekstralidze w sezonie 2012 dostał dopiero po odwołaniu się do Prezydium Polskiego Związku Motorowego. Chcąc przystąpić do rywalizacji, ma jednak zapłacić 20 tys zł. Ponadto GKSŻ chce obciążyć konto drużyny czterema ujemnymi punktami meczowymi. To najwyższe kary ze związkowego taryfikatora.

Zdaniem działaczy zwłaszcza ta druga kara jest nie do przyjęcia. - Dlatego, że wypacza sportową rywalizację - argumentuje prezes Marek Polaczek. - Podejrzewam, że z takim garbem najlepsi mieliby problem z utrzymaniem w ekstralidze. Nie mówiąc o awansie do play-offów. Ta kara jest srodze niesprawiedliwa.

Włókniarz wczoraj przesłał odwołanie do GKSŻ. Domaga się anulowania ujemnych punktów i obniżenia kary finansowej. - Powinno się wziąć pod uwagę to, że ratowaliśmy klub w bardzo trudnej sytuacji - podkreśla Polaczek. - Stworzyliśmy nową ekipę - zarząd, udziałowców - i podjęliśmy się wyzwania. Nie wiem, czy byśmy w to weszli, wiedząc, że zanim zacznie się liga, znajdziemy się w takiej sytuacji. Nie możemy płacić za grzechy innych. Związek powinien nas wesprzeć, a nie dawać najwyższe kary. Jak mamy teraz rozmawiać ze sponsorami i budować budżet? Każdy nam powie, że już na starcie ligi będziemy na straconej pozycji.

Polaczek przypomina, że Włókniarz do 20 grudnia spłacił wszystkie zobowiązania. - Nie zawieraliśmy żadnych ugód. Zawodnicy byli usatysfakcjonowani, że tak się to skończyło. Jesteśmy klubem, ale też firmą, a te mają czas na wszelkie rozliczenia do końca roku. Powinno się to wziąć pod uwagę.