ŻUŻEL. Włókniarz trenował w niedzielę, ale warunki były trudne [ZDJĘCIA]

Kilkuset kibiców przyszło w niedzielę zobaczyć pierwszy w tym sezonie trening żużlowców Włókniarza. Niespodziewanie przy Olsztyńskiej zjawił się również Grigorij Łaguta.
W ostatnich dniach intensywnie pracowano nad tym, aby trening w ogóle doszedł do skutku. Toru nie udało się idealnie przygotować, ale podjęto decyzję, że przekładane kilkakrotnie zajęcia wreszcie się odbędą. Niedzielny trening trwał grubo ponad dwie godziny. Wzięli w nim udział m.in. Grigorij Łaguta (przyjechał do Częstochowy prosto ze Słowenii), Rafał Szombierski oraz częstochowscy juniorzy. Motocykle testował także syn dyrektora technicznego Włókniarza Janusza Stachyry - Dawid, zawodnik Lubelskiego Węgla KMŻ.

- Janusz Stachyra spędził na torze praktycznie cały tydzień, dopiero w niedzielę wieczorem będzie mógł pojechać na chwilę do domu - mówi prezes Włókniarza Paweł Mizgalski. - Bronował go, ugniatał, bronował, ugniatał. W paru miejscach mimo to było dosyć grząsko, ale jeżeli dopisze pogoda, jeżeli będzie słonecznie, to w następnym tygodniu będziemy regularnie renować.

Wczoraj najgorzej wyglądał pierwszy łuk. Tam nawierzchnia "rwała" się i zawodnicy musieli bardzo uważać.

- No, dzisiaj było niezwykle trudno - mówił po treningu Łaguta. - Tor był przyczepny, śliski. I były jeszcze na nim dziury.

Łaguta spędzi w Częstochowie kilka najbliższych dni. Od wtorku ma trenować z kolegami z drużyny. - We wtorek usiądziemy z Jarkiem Dymkiem i Januszem Stachyrą i ustalimy ostateczny harmonogram startów w najbliższych dniach - dodaje prezes Mizgalski.

Jeżeli pogoda dopisze, w sobotę w Częstochowie odbędzie się pierwszy test-mecz. Włókniarze zmierzą się z I-ligowcem z Łodzi. Dzień później planowany jest rewanż na torze rywali.

- No, już najwyższy czas, abyśmy zaczęli regularne treningi - dodaje junior biało-zielonych Rafał Malczewski. - W czwartek mamy się ścigać spod taśmy, a w sobotę pojeździmy z kolegami z Łodzi.