Piłka nożna. Raków wygrał z Ruchem Zdzieszowice. Są kolejne trzy punkty

Pierwsza połowa trochę bezbarwna. W drugiej więcej emocji, dwie bramki i trzy żółte kartki. Raków w sobotnie popołudnie wykorzystał atut własnego boiska i 2:1 pokonał Ruch Zdzieszowice
W pierwszej połowie górą byli gospodarze. Raków już na początku spotkania miał dwie dobre sytuacje, które mogły zakończyć się celnymi trafieniami. W 3. minucie Kamil Witczyk uderzył piłkę głową, ale bramkarz Ruchu Marcin Feć pewnie interweniował. Chwilę później na polu karnym znalazł się nieobstawiony Rafał Czerwiński, ale piłkę w ostatniej chwili wybili mu obrońcy.

Podopieczni trenera Jerzego Brzęczka na prowadzenie wyszli w 23. minucie. Wykonywali rzut wolny, a do piłki podszedł Maciej Gajos. Huknął mocno z ponad 30 metrów, futbolówka minęła dwuosobowy mur, źle ustawionego bramkarza i zatrzepotała w siatce.

Piłkarze ze Zdzieszowic po utracie bramki ruszyli do przodu, ale niewiele zdziałali. Ich akcje były zatrzymywane przez szczelną obronę Rakowa. Jedyną dogodną w pierwszej połowie okazję do wyrównania zmarnował Mateusz Bukowiec.

Po zmianie stron do ataku ruszyli zawodnicy ze Zdzieszowic. I na efekty nie trzeba było czekać długo. Częstochowianie zaczęli grać nerwowo, często gubili piłkę i to się zemściło. W 59. minucie, po ewidentnym błędzie obrony, Ruch doprowadził do wyrównania. Do piłki dopadł wprowadzony w tej części gry Tomasz Kasprzyk, który sprytnym strzałem, tuż obok słupka, pokonał Mateusza Kosa.

Raków jednak nie odpuścił. I w 77. minucie spotkania zdobył drugą bramkę, która zapewniła mu zwycięstwo. Po zamieszaniu na polu karnym jeden z obrońców Ruchu dotknął piłki ręką. Zauważył to sędzia i mimo głośnych protestów zawodników ze Zdzieszowic podyktował "jedenastkę". Rzut karny pewnie wykorzystał Arkadiusz Hyra.

W ostatnich minutach meczu zrobiło się nerwowo, sędzia pokazał aż trzy żółte kartki, kibice zobaczyli sporo fauli, jednak - koniec końcem - trzy punkty zostały w Częstochowie.

Raków Częstochowa 2 (1)

Ruch Zdzieszowice 1 (0)

Bramki: 1:0 Gajos (23.); 1:1 Kasprzyk (59.); 2:1 Hura - karny (77.)

Raków: Kos - Soczyński, Hyra, Ogłaza, Napora (57. Nabiałek), Witczyk (75. M.Czerwiński), Gajos, R. Czerwiński (65. Rokosa), P. Kowalczyk, Mastalerz Ż, Ł. Kowalczyk

Ruch: Feć - Kurc (87. Ściański), Bachor, Drąg Ż, Bobiński, Rychlewicz (71. Robak), Bella, Kapłon, Kiliński Ż (79. Polak), Bukowiec, Buchała (46. Kasprzyk)



Powiedzieli po meczu

Jerzy Brzęczek

trener Rakowa Częstochowa

- Gratuluje chłopakom. Zdobyliśmy trzy ważne punkty, które oddalają nas od strefy spadkowej. W pierwszej połowie zagraliśmy nieźle, kontrolowaliśmy grę. W drugiej połowie straciliśmy kontrolę, zaczęliśmy się bronić, nie graliśmy swojej piłki. To powodowało, że Ruch miał coraz większą przewagę i dzięki temu wyrównał. Później mu zaczęliśmy grać znów otwartą piłkę. My może obecnie nie gramy tak pięknie, jak kiedyś, ale gramy skutecznie i zdobywamy bardzo ważne punkty.

Andrzej Polak

szkoleniowiec Ruchu Zdzieszowice

- Taka jest piłka. Trudno, że ten mecz rozstrzygnął się w taki, a nie inny sposób. Uważam, że spotkały się dwie równorzędne drużyny, które próbowały grać w miarę otwarty futbol. Ani nam, ani Rakowowi nie można było odmówić i ambicji, i serca do gry. Jak na drugoligowy poziom, to kibice obejrzeli całkiem przyzwoity mecz. Grywaliśmy gorsze mecze i wygrywaliśmy je. Dzisiaj musimy przełknąć gorycz porażki. Uważam jednak, że remis nam się należał.

not cw