Piłka nożna. Za nami fatalny sezon częstochowskiej piłki

Tak źle nie było nigdy. Piłkarze Rakowa do przedostatniej kolejki walczyli o utrzymanie w II lidze. Victoria spadła do IV ligi, a w KS Stradom przestała istnieć drużyna seniorów. To był bardzo zły sezon dla częstochowskiej piłki - ocenia Artur Kucharski
W II, III i IV lidze mieliśmy w zakończonym niedawno sezonie cztery zespoły z Częstochowy: Raków, Skrę, Victorię i KS Stradom. Tak naprawdę na pozytywnie zaprezentowała się tylko III ligowa Skra, która zajęła jako beniaminek wysokie drugie miejsce. Wyjątkowo udana dla "Skrzaków" była runda wiosenna. Drużyna zaczęła grać na swoim nowym stadionie przy ul. Loretańskiej, a nowe otoczenie sprawiło, że piłkarsko Skra też prezentowała się bardzo dobrze. Gracze trenowani przez Jana Wosia poprawili pozycję względem rundy jesiennej. Już dziś można mówić, że Skra w następnym sezonie będzie walczyć o awans.

Dużo nerwów stracili piłkarze, trenerzy i działacze Rakowa. Czerwono-niebiescy utrzymanie w II lidze zachodniej zapewnili sobie dopiero w przedostatniej kolejce. Raków zgodnie z zapowiedziami trenera Jerzego Brzęczka miał walczyć o czołową szóstkę ligi. Tymczasem zmagania zakończył na 11. miejscu prezentując formę daleką od oczekiwanej. Po ostatnim meczu sezonu trener Brzęczek oznajmił, że spodziewa się kolejnego trudnego sezonu.

Poniżej oczekiwań prezentowały się też drużyny Victorii i KS Stradom. Rok 2012 będzie dla nich kojarzył się ze spadkami. Victora po trzech sezonach gry w III lidze została zdegradowana do IV ligi. I to w roku, w którym obchodzi swoje 90-lecie.

Rok 2012 jest wręcz tragiczny dla KS Stradom Częstochowa, w którym przestała istnieć seniorska piłka. Stradom w rundzie jesiennej IV ligi nie wywalczył ani jednego punktu, co było ewenementem i nie przystąpił do rundy wiosennej.

Kolejny sezon nie zapowiada się różowo. Częstochowę na szczeblu wojewódzkim będą reprezentować tylko trzy zespoły: Raków (II liga), Skra (III liga) i Victoria (IV liga). Jak na razie tylko przy ul.

Loretańskiej widać optymizm.