Piłka nożna. Legia - Raków 3:1. Częstochowianie pobierali nauki od najlepszych

19 lutego drużyna Rakowa rozegrała w Warszawie sparing z Legią, liderem T-Mobile Ekstraklasy. Częstochowianie zaprezentowali się dzielnie i walczyli jak równy z równym. Przegrali, ale doświadczenie wyniesione z pojedynków z Jakubem Koseckim, Danijelem Ljuboją, Jakubem Wawrzyniakiem czy Bartoszem Bereszyńskim mają zaprocentować w przyszłości.
To spotkanie elektryzowało piłkarzy i kibiców Rakowa od momentu, gdy drugi trener Legii Jacek Magiera zadzwonił do Jerzego Brzęczka z propozycją rozegrania meczu kontrolnego. Brzęczek przystał natychmiast. Legia to obecnie najlepszy polski klub - lider ekstraklasy i główny kandydat do mistrzostwa Polski, wymarzony partner sparingowy dla każdej drużyny.

Trener Rakowa zabrał do Warszawy 18 zawodników, by uczyli się gry od najlepszych. Z podstawowych piłkarzy zostali w Częstochowie tylko ci kontuzjowani: Paweł Kowalczyk, Daniel da Silva oraz Piotr Mastalerz.

Trener Legii Jan Urban nie oszczędzał swoich ludzi. W bramce zagrał Dusan Kuciak. W obronie - Michał Żewłakow, Jakub Wawrzyniak, Artur Jędrzejczyk, Inaki Astiz. W pomocy - Jakub Kosecki, Ivica Vrdoljak, Daniel Łukasik, Miroslav Radovic i Bartosz Bereszyński pozyskany zimą z Lecha Poznań. W ataku zaprezentował się Danijel Ljuboja.

Bereszyński już po 10 minutach gry zdobył pierwszą bramkę dla Legii. Wydawało się wtedy, że rozwiąże się worek z golami. Nic z tych rzeczy. Częstochowianie grali bardzo ambitnie i twardo walczyli z legionistami o każdą piłkę. Umiejętnie bronili dostępu do swojej bramki i na koniec pierwszej połowy tablica wyników wciąż pokazywała 0:1.

- Pierwsza część meczu w naszym wykonaniu okazała się dobra - ocenia trener Rakowa Jerzy Brzęczek. - Na początku było trochę nerwowo, zawodników chyba trochę przestraszyły znane nazwiska z Legii. Z biegiem czasu nie wyglądało to jednak źle.

Po przerwie na boisko wyszli nowi ludzie w barwach Legii: Jorge Salinas, Dominik Furman, Janusz Gol, Tomasz Brzyski i pozyskany z Polonii Warszawa Wladimer Dwaliszwili. Podopieczni trenera Brzęczka, podbudowani dobrymi 45 minutami pierwszej połowy meczu, na drugą wyszli z wiarą w korzystny wynik. Już w pierwszej swojej akcji, w 48. minucie częstochowianie doprowadzili niespodziewanie do remisu. Bramkę na 1:1 zdobył Nigeryjczyk Joshua Balogun, wykorzystując błąd bramkarza Legii. Raków się nie bał i starał walczyć o jak najlepszy wynik. Pogubił się dopiero w ostatnich dziesięciu minutach. Bramkę na 2:1 strzelił z rzutu karnego w 81. minucie Dwaliszwili. Chwilę później zdobył drugiego gola - trzeciego dla Legii.

Czyli tak naprawdę pokonali Raków zawodnicy Legii, którzy dopiero niedawno przenieśli się na Łazienkowską - Bereszyński i Dwaliszwili.

- To była okazja do zdobycia wielu doświadczeń. Graliśmy w trudnych warunkach, na śniegu. Spowodowaliśmy, że Legia musiała się w pewnym momencie sprężyć. Pogubiliśmy się dopiero w końcówce i wtedy straciliśmy dwie bramki - podsumowuje trener Brzęczek. - Mimo porażki jestem zadowolony z tego sparingu. Był dla nas pożyteczny. Mogliśmy zagrać z liderem polskiej ekstraklasy i rywalizować z czołowymi zawodnikami ligi.

Legia Warszawa - Raków Częstochowa 3:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Bereszyński (10.), 1:1 Balogun (48.), 2:1 Dwaliszwili (81.), 3:1 Dwaliszwili (85.)

Legia: Kuciak - Jędrzejczyk, Żewłakow, Astiz, Wawrzyniak, Kosecki, Vrdoljak (64. Gol), Łukasik (46. Furman), Radović, Bereszyński (46. Salinas), Ljuboja (46. Dwaliszwili).

Raków: Kos (46. Stępień, 60. Kos) - Łysek, Soczyński, Góra (46. Górecki), Werner (60. Pluta), Napora (46. Witczyk), Ogłaza, Ł. Kowalczyk (46. Kmieć), Bezerra (46. Buczkowski), R. Czerwiński, Balogun (60. Czyż).