Sport.pl

Czy nowy trener Grzegorz Dzikowski odmieni oblicze drużyny Włókniarza? A co z Drabikiem?

Grzegorz Dzikowski trenerem Włókniarza. To dobra czy zła wiadomość? Na pewno świadczy o tym, że w klubie nie są zadowoleni z tego, co dotychczas prezentuje zespół
Decyzja o zatrudnieniu Dzikowskiego przyszła nagle. Biorąc pod uwagę, że zbliżamy się do połowy sezonu, znalezienie nowego trenera to bez cienia wątpliwości votum nieufności dla dotychczasowych prowadzących zespół. We Włókniarzu tę rolę pełnili Sławomir Drabik i Jarosław Dymek. Właściwie nie wiadomo (przynajmniej niejasne było to dla kibiców), który za co odpowiadał, a już szczególnie tajemnicza była rola Drabika, który jak wiadomo, nie ma trenerskich uprawnień. Wszelkie cięgi za niepowodzenia zbierał Dymek, dostawało mu się szczególnie - nie wiedzieć czemu - za błędy taktyczne. Jakie błędy i kiedy popełnione - trudno powiedzieć, ale część kibiców widziała winę Dymka i tyle.

Drabik to jednak legenda

Dymek na pewno nie jest Markiem Cieślakiem. Nie ma tego doświadczenia, charyzmy, pewności siebie. Ale to ciągle młody, ambitny i oddany swój człowiek, który za Włókniarza wskoczyłby w ogień - co w świecie dzisiejszego sportu warto docenić.

Na szczęście Dymek z klubu nie wyleciał, działacze dojrzeli jego zalety i doszli do wniosku, że może się przydać w roli menedżera. Nie wiadomo, jaką rolę (i czy w ogóle) pełnić będzie Drabik. Ten na pewno cieszy się sympatią władz klubu, które uznały, że dwukrotny mistrz Polski i legenda Włókniarza zasługuje na to, aby znaleźć się na klubowej liście płac. Pytanie czy Drabik potrafił (potrafi) to docenić? Wygląda na to, że nie do końca umiał albo chciał, choć tak naprawdę nie znając zakresu obowiązków, bardzo trudno ocenić jego postawę.

Zatrudnienie Dzikowskiego to bez wątpienia wyjście awaryjne. Działacze CKM sięgnęli po niego, bo widać, że są niezadowoleni z tego, co prezentuje drużyna. Czy wybrali dobrze? Inna sprawa, że w połowie sezonu wyboru wielkiego nie ma. Dzikowski pracował we Włókniarzu już w roku 2009 i zostawił po sobie mieszane odczucia. Przychodził z opinią człowieka twardego i konsekwentnego, ale po sezonie wiadomo było, że to nie są to jego najsilniejsze strony. Drużyna pod jego kierownictwem sięgnęła co prawda po brązowy medal, ale trzeba pamiętać, że był to kadrowo bardzo silny zespół (Hancock, Pedersen, Woffinden, Richardson, Gapiński, Drabik). Z drugiej strony był to już sezon kryzysowy, gdy w klubie zaczynały się finansowe problemy i na pewno warunki pracy nie były idealne. Pod koniec sezonu Dzikowski stracił zaufanie kierownictwa klubu. Zarzucano mu przede wszystkim brak kontroli nad przygotowaniem toru. Żużlowcy mówili wręcz, że nawierzchnia ich zaskakiwała. Mówiło się też, że nie ma najlepszego kontaktu z zawodnikami (także z młodzieżą). Czy to więc dobry szkoleniowiec na obecne problemy Włókniarza? Trudno dzisiaj odpowiedzieć.

Forma Griszy nie zachwyca

Nie można z góry Dzikowskiego przekreślać, ale liczenie na to, że radykalnie zmieni oblicze drużyny, jest chyba oczekiwaniem na wyrost. Tym bardziej że część niepowodzeń - czy łagodniej mówiąc, rozczarowań, bo przecież nie ma mowy o jakimś wielkim kryzysie - włókniarzy ma chyba swoje źródła gdzie indziej niż w sferze czysto sportowej. Chodzi przede wszystkim o postawę Grigorija Łaguty, który prezentuje się w tym sezonie znacznie poniżej oczekiwań. Dlaczego? Nowy szkoleniowiec nie tylko powinien znaleźć odpowiedź na to pytanie, ale jeszcze umieć rozwiązać problem. Sztuka na pewno nie łatwa, ale to właśnie zadanie dla Dzikowskiego.

Więcej o: