Od poniedziałku AZS buduje formę na kolejne mecze w PlusLidze. Ma też być niespodzianka

W siedmiu kolejkach PlusLigi AZS zdobył siedem punktów a więc blisko połowę tego, co w rundzie zasadniczej sezonu 2013/14. W najbliższych meczach, mając za rywali Banimex Będzin i BBTS Bielsko Biała powinien ten dorobek poprawić, ale trener Marek Kardos jest ostrożny. Dlaczego?
Tadeusz Iwanicki: Wiedząc, jak dużo graliście dotychczas, można powiedzieć, że macie teraz w rozgrywkach dłuższą przerwę. Z Banimeksem Będzin Damiana Dacewicza i Andrzeja Stelmacha zmierzycie się dopiero 8 listopada...

Marek Kardos: - Ale my nie odpuszczamy treningów. W czwartek była siłownia, potem chłopaki pojechali do domów trochę się wyluzować, a od poniedziałku wróciliśmy do pracy. Od meczu z Będzinem znowu zacznie się jazda, bo będziemy grać w środy i soboty. Potem będzie dziesięć dni przerwy i od nowa.

Poza Effectorem Kielce dotychczas mieliście za rywali zespoły z górnej połówki tabeli. Teraz powinno być łatwiej. W sobotę gracie z Banimeksem, który nie zdobył jeszcze punktów, a kilka dni później u siebie z BBTS-em Bielsko-Biała Piotra Gruszki.

- My mamy taki zespół, który jak ma dzień, to może wygrać z każdym, a jak go nie ma, to walczy sam ze sobą. Te mecze będą miały inną atmosferę. Będziemy grać przeciwko zawodnikom, którzy byli w Częstochowie wcześniej. Banimex punktów nie ma, ale to jest dobry zespół i punkty zacznie w końcu zdobywać. Mam nadzieję, że nie zdobędzie ich z nami.

W spotkaniu z Lotosem mieliście szanse na coś więcej niż jeden wygrany set, czego zabrakło?

- Była szansa, graliśmy dobrze, ale w najważniejszych momentach brakowało lidera, który doprowadziłby nas do zwycięstwa. Brakowało Michała Bąkiewicza, który w stresowych sytuacjach potrafi brać na siebie ciężar gry. Z Gdańskiem bardzo dobrze prezentował się Michał Kaczyński, chwała dla niego, ale ten standard musi być jeszcze wyższy, na przykład na poziomie takiego zawodnika jak Murphy Troy wśród rywali. Generalnie jestem zadowolony z postawy zespołu, z tego, jak zaczęliśmy grać, ale przestoje i straty 4-5 punktów z rzędu zbyt dużo nas kosztują. Myśląc o zwycięstwach, musimy je wyeliminować. Robimy głupie błędy, po tych błędach siadamy psychicznie i robi się głębszy problem.

Ale biorąc pod uwagę oczekiwania, to, jak was przed sezonem postrzegano, tych dobrych momentów gry jest chyba więcej, niż można się było spodziewać...

- Tak jak mówiłem, generalnie jestem zadowolony z postawy zawodników. Tym bardziej że my wciąż kleimy ten zespół i dopracowujemy system grania. Wkrótce wróci Michał Bąkiewicz i znowu w pewnym sensie pojawi się problem, bo będziemy musieli go wprowadzać do drużyny. Ale z takiego problemu można się tylko cieszyć. Powrót Michała to dodatkowe możliwości, dodatkowe warianty w grze. A transferowe okno jeszcze się nie zamknęło i niewykluczone, że będzie jeszcze jakaś niespodzianka.

Jaka niespodzianka?

Nie powiem. Transfery możemy robić do końca grudnia.

A czy jest szansa, bo przed kilkoma dniami wspominał o takiej Ryszard Bosek, że Michał Bąkiewicz wróci do drużyny w najbliższym meczu z Banimeksem Będzin?

- Michał trenuje z nami od poniedziałku. Musimy go trochę wzmocnić mięśniowo i jeżeli wszystko będzie w porządku, to jest duża szansa, że pomoże nam z Będzinem.

Rozmawiał Tadeusz Iwanicki

Więcej o: