AZS pokona w sobotę Banimex? Na pewno ma argumenty

Po dziesięciu dniach przerwy do rywalizacji o punkty wracają drużyny siatkarskiej PlusLigi. AZS w sobotę zmierzy się na wyjeździe z Banimeksem Będzin i patrząc na dorobek obu zespołów, powinien odnieść zwycięstwo.
Jak do tej pory akademicy spisują się o niebo lepiej niż w sezonie 2013/14, kiedy w całej rundzie zasadniczej zdobyli 16 punktów. Teraz po siedmiu kolejkach mają ich na koncie 7, a przed sobą trzy spotkania, po których powinni poprawić bilans. W sobotę zmierzą się z zamykającym tabelę Banimeksem Będzin, cztery dni później u siebie z BBTS-em Bielsko-Biała (5 pkt), a 15 listopada na wyjeździe z Cuprum Lubin (9 pkt). Banimex teoretycznie jest najsłabszy z tej trójki, ale to nie będzie łatwy mecz. Choćby dlatego, że wśród rywali występuje aż czterech byłych graczy AZS-u, a zespół prowadzą kolejni - Damian Dacewicz i Andrzej Stelmach. I właśnie to dodaje smaczku sobotniemu pojedynkowi. Miłosz Hebda, który opuścił Częstochowę podczas letniej przerwy, zapewne będzie chciał udowodnić, że AZS popełnił błąd, oddając go rywalowi zza miedzy. Jest jeszcze Adrian Hunek, który w biało-zielonych barwach grał przed dwoma laty. Dwaj pozostali eksakademicy Jakub Oczko, a zwłaszcza Michał Żuk z Częstochową rozstali się stosunkowo dawno, ale pewnie i oni pokonanie AZS-u postawią sobie za punkt honoru. Chociaż o rozstaniu na dobre w ich przypadku trudno mówić. Obaj przecież poznali w Częstochowie żony. Wszyscy wspomnieni zawodnicy w ostatnim meczu znaleźli się w podstawowym składzie Banimeksu. Będzinianie gładko przegrali jednak z przeżywającą kryzys Zaksą.

Biorąc to wszystko pod uwagę, można się spodziewać, że akademicy staną przed trudnym zadaniem, ale wydaje się, że sporo jest argumentów, które przemawiają na ich korzyść. Przede wszystkim drużyna jest w dobrej firmie, co udowodniła w ostatnich spotkaniach z silnymi rywalami Transferem Bydgoszcz i Lotosem Treflem Gdańsk. Oba co prawda przegrała, ale po pierwsze, po niezłej grze, a po drugie, potrafiła w nich zdobyć dwa sety. Porównując do poprzedniego sezonu, atutem częstochowian jest zagrywka, większa jest też siła ataku. Jeżeli dodać do tego tempo gry, za którym stoi zbierający pochlebne recenzje Miguel De Amo, wyjdzie na to, że rywale powinni się obawiać konfrontacji z dziewiątym zespołem tabeli. A jest jeszcze jedno, drużyna na pewno będzie wyjątkowo zmotywowana do tego, aby pokonać Banimex. Bo to będzie kolejny dowód na to, że rewolucja kadrowa, jaka dokonała się latem, miała sens, a nowi zawodnicy mają swoją wartość.

Przed wyjazdem do Będzina trener Marek Kardos jest jednak ostrożny. Uważa, że największym zagrożeniem dla jego drużyny może być ona sama. - My mamy taki zespół, który jak ma dzień, to może wygrać z każdym, a jak go nie ma, to walczy sam ze sobą. Będziemy grać przeciwko zawodnikom, którzy byli w Częstochowie wcześniej. Banimex punktów nie ma, ale to jest dobry zespół i punkty zacznie w końcu zdobywać. Mam nadzieję, że nie zdobędzie ich z nami - mówi Kardos.

Sobotnie spotkanie odbędzie się w hali widowiskowej przy ul. Żeromskiego 9 w Sosnowcu. Początek o godz. 18.

Więcej o: