Sport.pl

Dacewicz, Stelmach i spółka ograli AZS. Po niezłych meczach rozczarowanie

Siatkarze AZS-u zbierali ostatnio pochlebne recenzje, dlatego można było liczyć, że po meczu z Banimeksem Będzin wzbogacą swoje konto punktowe. Nic z tych rzeczy. Drużynie Damiana Dacewicza i Andrzeja Stelmacha zdołali odebrać tylko jednego seta. Było to pierwsze, historyczne zwycięstwo będzinian w PlusLidze.
Zwycięstwo prestiżowe. Banimex to zespół zbudowany na bazie byłych zawodników AZS-u, w dodatku prowadzony przez Damiana Dacewicza i Andrzeja Stelmacha, którzy pierwsze sukcesy w karierze odnosili w Częstochowie i którzy jeszcze niedawno w AZS-ie pracowali (Dacewicz) bądź grali (Stelmach). Rywalizacja częstochowsko-będzińska miała swój smaczek i po zwycięstwie 3:1 rywale mają powody do satysfakcji. A zwłaszcza najlepszy w MKS-ie Miłosz Hebda, który został wybrany MVP spotkania.

Początek meczu nie wskazywał na to, że akademicy przegrają pierwszego seta, a potem cały mecz. Grali naprawdę dobrze, skutecznie w ataku, punktując również w bloku i zagrywce (dwa asy). W ofensywie podobał się białoruski środkowy Artur Udrys, do którego Miguel de Amo raz za razem dogrywał piłki. Po myśli częstochowian wszystko układało się do drugiej przerwy technicznej. Potem do głosu doszli gospodarze, którzy dość niespodziewanie, m.in. wykorzystując niezłą zagrywkę, najpierw odrobili dwa punkty straty, a potem uzyskali przewagę. Wygrali dość pewnie 25:22 i objęli prowadzenie w meczu.

Przebieg drugiego seta mógł wskazywać na to, że porażka akademików była wypadkiem przy pracy. Przekonywał też, że drużyna Marka Kardosa może, a nawet powinna wywieźć z Sosnowca (mecz rozgrywany był w sali widowiskowo-sportowej przy ulicy Żeromskiego) jakieś punkty. Częstochowianie nie pozostawili gospodarzom złudzeń. Systematycznie powiększając przewagę wygrali do 14. Spora w tym zasługa rozkręcającego się z akcji na akcję Bartosza Janeczka oraz Michała Kaczyńskiego, którzy w ataku nie mieli sobie równych. Wśród rywali nie dorównywał im nikt. Warto też zwrócić uwagę na jakość przyjęcia zagrywki i bardzo dobrą grę w tym elemencie młodego Rafała Szymury oraz Adriana Stańczaka.

Będzinianie szybko otrząsnęli się po laniu w drugiej partii. W trzeciej postawili akademikom zdecydowanie większy opór. Drużyny długo walczyły punkt za punkt, a żadna nie potrafiła zbudować większej przewagi. Na pierwszą przerwę techniczną AZS z zszedł, prowadząc 8:7, ale z czasem do głosu doszli gospodarze, którzy szybko odskoczyli na 13:10. Od tej pory to oni prowadzili na ogół 1-2 punktami, a w końcówce rozpoczęła się wojna nerwów. Wygrali ją siatkarze Banimeksu, objęli prowadzenie w meczu 2:1, co oznaczało, że zdobyli pierwszy w sezonie punkt.

AZS przegrywał po trzech partiach, ale co ciekawe statystyki miał od rywali lepsze. Według nich przeważał w ataku, podobnie w przyjęciu zagrywki. Ale statystyki statystykami, liczył się wynik tablicy, który był korzystny dla gospodarzy. Także w czwartym secie, który przebiegał pod ich dyktando. Choć przed meczem więcej szans na zwycięstwo można było dawać częstochowianom, po trzy punkty sięgnęli będzinianie. Ostatniego miejsca w tabeli jednak nie opuścili. Po sobotniej porażce AZS spadł natomiast na 10. miejsce.

- Można powiedzieć, że od trzeciego seta graliśmy bez trudnej zagrywki, a po tym poznaje się siłę zespołu, że w trudnych momentach potrafi przycisnąć serwisem. My nie potrafiliśmy - tłumaczy trener Marek Kardos. - Poza tym rywale dobrze nas rozszyfrowali. Momentami mieliśmy bardzo duże problemy z atakiem po własnym przyjęciu.

MKS Banimex Będzin 3 (25, 14, 25, 25)

AZS Częstochowa 1 (22, 25, 22, 18)

MKS Banimex: Oczko, Hebda, Gaca, Sarnecki, Pawlińskim Hunek, Milczarek (libero) - Mierzejewski (libero), Kowalski, Warda, Żuk, Tomczyk

AZS: De Amo, Janeczek, Udrys, Kaczyński, Szymura, Przybyła, Stańczak (libero) - Napiórkowski, Buczek, Khilko

Więcej o:
Komentarze (1)
Dacewicz, Stelmach i spółka ograli AZS. Po niezłych meczach rozczarowanie
Zaloguj się
  • maserakk

    Oceniono 14 razy 14

    Ile jeszcze k...a upokorzeń? Pewnie mnóstwo... Upadek miasta i upadek wielkiego kiedyś klubu... Naczynia połączone chciałoby się rzec... Nikogo to już jednak dziś nie obchodzi... Na słupach dalej bezpłodne frazesy... Wielka szkoda...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX