Sport.pl

AZS łatwo pokonał BBTS. Trzy sety i niespełna półtorej godziny walki [ZDJĘCIA]

W 9. kolejce PlusLigi siatkarze AZS-u w trzech setach rozprawili się w Częstochowie z BBTS-em Bielsko-Biała. Było to ich trzecie zwycięstwo w sezonie i trzecie ?do zera?. - Graliśmy skutecznie na zagrywce i bardzo dobrze przyjmowaliśmy. Wszyscy trzej nasi przyjmujący zasłużyli na duże pochwały - zdradził podstawy sukcesu trener akademików Marek Kardos.
Dla siatkarzy AZS-u mecz z BBTS-em był okazją do rehabilitacji za wyjazdową porażkę z Banimeksem Będzin. W starciu z najsłabszą drużyną ligi (do soboty nie miała na koncie nawet punktu) drużyna Marka Kardosa miała powalczyć o trzecie w sezonie zwycięstwo, a zdobyła tylko seta. Po meczu doszło o skandalu. Kibice, którzy wybrali się do Sosnowca, gdzie rozgrywano spotkanie, obrzucili drużynę wyzwiskami. Zawodnicy odpowiedzieli oświadczeniem, w którym zarzuty kibiców określili absurdalnymi, a przede wszystkim wyrażonymi w niedopuszczalny sposób. - Ludzie, którzy mienią się naszymi kibicami, powinni być z zespołem nie tylko w chwilach sukcesów. Nie ma wątpliwości, że w tym sezonie czekają nas powody zarówno do radości jak i do smutku. Takie bowiem są realia sportu, ale nie zmienia to oczywiście naszej postawy - my, drużyna AZS Częstochowa, zawsze zostawiamy na boisku serce. I nikt nam tego nie odbierze - napisali zawodnicy.

Z prowadzoną przez Piotra Gruszkę drużyną z Bielska Białej zagrali na miarę oczekiwań. Mieli różne momenty, zwłaszcza na początku meczu, ale wygrali w efektownych rozmiarach i po raz trzeci w tym sezonie sięgnęli po komplet punktów. Niestety, przy pustawych trybunach.

Zaczęło się jednak źle. Goście wykorzystali trudną zagrywkę Bartłomieja Neroja i objęli prowadzenie 4:1. Można się było obawiać, że podbudowani udanym początkiem spotkania pójdą za ciosem, tymczasem to AZS w szybkim tempie odrobił starty a po serii trudnych serwisów Miguela De Amo i bloków odskoczył na pięć punktów (12:7). W dalszej części seta akademicy nie ustrzegli się błędów, ale grali na tyle dobrze (dokładnie w przyjęciu i pewnie w ataku), że nie pozwolili rywalom na wiele. Przewagę, która w pewnym momencie urosła do 7 punktów (18:11) bielszczanie potrafili zniwelować do czterech (20:16), ale końcówka należała do częstochowian.

Druga partia rozpoczęła się identycznie jak pierwsza, ale z czasem gra się wyrównała. Więcej było w niej walki, emocjonujących wymian. Widać jednak było, że inicjatywa jest po stronie częstochowian i jeżeli utrzymają ten naprawdę niezły poziom gry i tym razem powinni sobie z BBTS-em poradzić. Wśród akademików podobał się Bartosz Janeczek, trudnych sytuacjach sprytem imponował młody Rafał Szymura, punktował wybrany później na MVP spotkania Białorusin Artur Udrys. Z kolei gościom podcinały skrzydła nieudane akcje Argentyńczyka Jose Luisa Gonzaleza i młodego Kamila Kwasowskiego, którzy nie mogli sobie poradzić z blokiem częstochowian. Goście doprowadzili wprawdzie do remisu 18:18, ale AZS i tak zwyciężył pewnie 25:22.

W trzecim secie nie było już wątpliwości, kto jest lepszy. Trener Gruszka próbował ratować sytuację, dokonując zmian, ale na nic się to nie zdało. BBTS cały czas był w defensywie i przegrał ostatecznie do 17. Cały mecz trwał jedynie godzinę i 23 minuty. - Powrót był sentymentalny, ale i bardzo bolesny - żałował trener BBTS-u, który w AZS-ie spędził kilka lat ze swojej pięknej kariery. Na mecz przyszło sporo rodziny, przyjaciół, ludzi związanych z tym klubem i serce zabiło mocniej. Gdy oglądaliśmy zdjęcia, na których biliśmy ileś lat młodsi, wtedy na pewno twarz się uśmiechnęła, ale na tym się skończyło. Jestem dzisiaj rozczarowany, chociaż to delikatne słowo. Jest mi bardzo przykro, że przegraliśmy w taki sposób. Takie mecze nie powinny się nam zdarzać.

AZS Częstochowa 3 (25, 25, 25)

BBTS Bielsko-Biała 0 (18, 22, 17)

AZS: De Amo, Szymura, Przybyła, Kaczyński, Janeczek, Udrys, Stańczak (libero) - Marcyniak, Napiórkowski

BBTS: Neroj, Kwasowski, Sobala, Gonzalaz, Ferens, Polański, Dębiec (libero) - Pilarz, Błoński, Bućko, Buniak, Kapelus

Więcej o: