Sport.pl

Sensacyjny pogromca Lotosu sprawdzi w sobotę wartość AZS-u

Siatkarze AZS-u szybko pozbierali się po nieudanym występie przeciwko Banimeksowi Będzin. W środę pokonali 3:0 BBTS Bielsko-Biała, a już w sobotę zmierzą się na wyjeździe z sensacyjnym pogromcą Lotosu Trefla Gdańsk - Cuprum Lubin.
Po zwycięstwie nad BBTS-em akademicy mają na koncie 10 punktów, które dają im 10. miejsce w tabeli. Starty do drużyn ze ścisłej czołówki są ogromne, ale bilans akademików trudno porównywać do PGE Skry czy Asseco Resovii. Przed sezonem po cichu liczono, że drużyna włączy się do walki o miejsce w play-offach i po dziewięciu kolejkach ten cel wydaje się realny. Zespoły bezpośrednio wyprzedzające AZS wielkiej przewagi bowiem nie mają. Cerrad Radom ma punktów 11, rewelacyjna na początku rozgrywek warszawska Politechnika 12, a przeżywająca kryzys Zaksa i beniaminek z Lubina po 13. Tak się złożyło, że z tym ostatnim zespołem częstochowianie zagrają w sobotę na wyjeździe. W przypadku zwycięstwa za trzy punkty nie tylko odrobią straty, ale jeszcze raz potwierdzą, że nie są w PlusLidze chłopcami do bicia. Będzie bardzo trudno, ale trudno też odbierać im szanse na sprawienie niespodzianki. Zresztą sami zawodnicy przekonują, że są w stanie pokonać każdego.

- Ja mocno wierzę w to, że my w tej lidze jesteśmy w stanie wygrać z każdą drużyną. Podjęliśmy walkę z Treflem Gdańsk, tak samo z Bydgoszczą, dlatego uważam, że z Lubinem też mamy szansę. Urwać jakieś punkty albo nawet mecz - podkreśla libero AZS-u Adrian Stańczak.

Cuprum to zespół zbudowany niemal od podstaw, ale na pewno solidny. W tym sezonie potrafił już wygrać w Kędzierzynie, łatwo rozprawić się z Indykpolem Olsztyn i Czarnymi Radom, a w minioną sobotę sprawić sensację w Gdańsku. Lubinianie nie dość, że jako pierwsi w sezonie pokonali drużynę Andrei Anastasiego, to jeszcze zrobili to w imponującym stylu - wygrywając 3:0, w setach do 16, 22 i 20. Prowadzony przez Rumuna Gheorge Cretu zespół do sukcesu poprowadził Marcel Gromadowski, atakujący, o którym od jakiegoś czasu mówi się, że jest niespełnionym talentem. Gromadowski wrócił do PlusLigi po kilku latach gry za granicą i jest sporą wartością Cuprum. Zresztą nie tylko on. Z Lotosem bardzo dobry mecz rozegrał belgijski przyjmujący Jeroen Trommel, świetną dyspozycją błysnął grający na pozycji środkowego Ukrainiec Dmytro Paszycki. Pozostali też wypadli co najmniej solidnie i patrząc na nazwiska, nie powinno to być żadną niespodzianką. Jakub Łomacz, Paweł Rusek czy Łukasz Kadziewicz to przecież dobrze znani ligowi wyjadacze. Jak AZS wypadnie na ich tle, czy młodsi zawodnicy Michał Kaczyński, Rafał Szymura, Artur Udrys będą w stanie rozegrać drugi z rządu dobry mecz. Trener Kardos jest ostrożny. Mówi, że gra drużyny "faluje" i jeszcze falować będzie. Wypada mieć nadzieję, że lepszych momentów gry AZS będzie miała w Lubinie więcej i zdobędzie jakieś punkty.

Więcej o: