Sport.pl

Alarm, ewakuacja kibiców i pewna wygrana mistrza Polski w Częstochowie

Blisko 4 tys. kibiców, którzy w sobotni wieczór przyszli obejrzeć pojedynek AZS-u z mistrzem Polski z Bełchatowa, musiało opuścić halę na Zawodziu. Wrócili na trybuny pół godziny później, gdy okazało się, że zagrożenia nie ma.
W 22. minucie pierwszego seta przy prowadzeniu częstochowian 19:16 w hali na Zawodziu włączył się system alarmowy, informujący o zagrożeniu. Kibice w ciągu kilku minut opuścili trybuny i na zewnątrz hali czekali na informację, czy mecz będzie kontynuowany. - Prawdopodobnie ktoś zasłonił czujkę i to było przyczyną zamieszania - powiedziała nam nieoficjalne osoba związana z klubem.

Ewakuacja przebiegła bardzo sprawnie, szybko udało się również podjąć decyzję o wznowieniu pojedynku. Zanim drużyny znowu zaczęły grać, minęło jednak ponad 70 minut, a z czasem okazało się, że przerwa negatywnie odbiła się na postawie akademików. Skra błyskawicznie odrobiła trzypunktową stratę, wyszła na prowadzenie i choć minimalnie, to mimo wszystko zwyciężyła pewnie do 23.

Grając z mistrzem Polski, akademicy mieli próbować powalczyć o niespodziankę. Wielkich szans im nie dawano i mimo że w Skra wystawiła skład bez swoich największych gwiazd Mariusza Wlazłego (do Częstochowy w ogóle nie przyjechał) i Michała Winiarskiego, niespodzianki nie sprawili. Poza udanym początkiem spotkania w kolejnych setach mieli jedynie momenty lepszej gry. Drugą partię rozpoczęły dwa asy Bartosza Janeczka, ale potem dominowała Skra. AZS dwukrotnie odrabiał straty, punktując m.in. dzięki skutecznym blokom, ale zagrozić bełchatowianom nie był w stanie. Przegrał do 20.

W trzecim secie blok Artura Udrysa dał akademikom prowadzenie 6:5, potem udało się podwyższyć wynik na 7:6, a gdy drużyny schodziły na pierwszą przerwę techniczną, było 8:7. Odżyły wówczas nadzieje, że AZS zdoła wygrać chociaż seta. Tym bardziej, że zmiany (wprowadzenie Maksima Khilki i Patryka Napiórkowskiego) zdawały się przynosić efekt. Z czasem po kolejnym bloku Udrysa częstochowianie prowadzili 15:13, ale w decydującym momencie Skra przycisnęła trudną zagrywką i dopięła swego. Zwyciężyła 25:20 i w całym meczu 3:0.

AZS Częstochowa 0 (23, 20, 20)

PGE Skra Bełchatów 3 (25, 25, 25)

AZS: De Amo, Janeczek, Marcyniak, Kaczyński, Szymura, Udrys, Stańczak (libero) - Khilko, Napiórkowski, Buczek.

PGE Skra: Uriarte, Conte, Wrona, Muzaj, Marechal, Lisinac, Piechocki (libero) - Tille (libero), Włodarczyk, Kłos

Więcej o:
Komentarze (5)
Alarm, ewakuacja kibiców i pewna wygrana mistrza Polski w Częstochowie
Zaloguj się
  • bezrobotny55

    Oceniono 13 razy 7

    <Prawdopodobnie ktoś zasłonił czujkę i to było przyczyną zamieszania> Jakie to proste, tak po polsku! Nikt nie jest winny, nie ma odpowiedzialnych -za działanie i monitorowanie systemu alarmowego, ochronę i rozmieszczenie czujek- aby wykluczyć głupie żarty, jakiegoś podpitego (i/lub naćpanego) kibola podczas meczu- i ujęcia sprawcy wywołania fałszywego alarmu?

  • skoran

    Oceniono 7 razy 5

    patrząc po wyniku to większość obecnych na meczu była szczęśliwa, w końcu i tak wszyscy kibicowali Skrze............ a tymczasem Wlazły i Winiarski ich olali a tak liczyli na sweet focie po meczu....

  • bjb48

    Oceniono 12 razy 4

    Uwaga do "bezrobotny55": Awarii ulegają samoloty, satelity, komputery, zdarza się więc, że również system alarmowy w hali sportowej zawiedzie (na pewno przyczyną nie było to, że ktoś "zasłonił" jakąś czujkę).
    W końcu lepiej, że system zadziałał, a w rzeczywistości nic się nie stało niż nie zadziałałby wtedy, kiedy powinien zadziałać.
    Chciałem natomiast przy tej okazji zwrócić uwagę na rzecz inną. Byłem na tym meczu i z przykrością stwierdzam, że czułem się tam tak, jakbym siedział na widowni hali w Bełchatowie.
    Kibice Bełchatowa (a stanowili co najmniej 30 % ogółu widowni) byli znaczne głośniejsi i lepiej zorganizowani. To oni dominowali na widowni.
    Wiem, że zarząd próbuje zorganizować nowy klub kibica (jest informacja na stronie zarządu klubu), życzę, aby jak najszybciej udało mu się sfinalizować ten temat.
    Sprawa kolejna to spiker zawodów. Ten człowiek to kompletna porażka. Proszę pana; w języku polskim akcent kładzie się na przedostatnią sylabę nie na pierwszą. Słuchanie pana to katorga.
    Pana zadaniem jest nie tylko podawanie kto serwuje, kto atakuję itp. ale również, a raczej przede wszystkim zagrzewanie do dopingu, stymulowanie tego dopingu, pełnienie roli wodzireja zawodów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX