Sport.pl

Trener AZS-u przed meczem z Indykpolem: Wiemy, że rywale mogą grać lepiej niż dotychczas

Rozgrywki siatkarskiej PlusLigi toczą się w błyskawicznym tempie. AZS w środę przegrał w Rzeszowie, a już w niedzielę rozegra ważne spotkanie z Indykpolem AZS-em Olsztyn. - Oni mają swoje wewnętrzne problemy, rotują pierwszą szóstką i na wszystko musimy być przygotowani - mówi trener częstochowian Marek Kardos.


Tadeusz Iwanicki: W Rzeszowie nie powalczyliście, drużyna wyraźnie nie sprostała wyzwaniu?

- Powód był prosty: w przyjęciu i zagrywce Rzeszów był na innym poziomie i wygrał zasłużenie. My mieliśmy jedynie 30 procent pozytywnego przyjęcia i w związku z tym nie byliśmy w stanie walczyć. Pozytywne jest to, że w niektórych fragmentach statystyki mieliśmy naprawdę dobre. Wtedy wchodziliśmy do gry i fajnie to wyglądało. Podkreślę, że Rzeszów do tej pory nie zagrywał takim sposobem jak z nami. Ivović, Penczew, Tichacek szli na pełne ryzyko. Gdy wchodzili na zagrywkę, Resovia zdobywała dwa-trzy punkty. Tutaj różnica między drużynami była bardzo duża.

Można się było spodziewać, że mając za rywali lidera i wicelidera, nie zdobędziecie nic, ale teraz przed wami mecz z zespołem, który powinniście pokonać... Olsztyn spisuje się słabo, zwłaszcza gdy występuje na wyjazdach.

- Zrobimy wszystko, żeby wygrać i odskoczyć Olsztynowi. Byłoby fajnie mieć cztery punkty przewagi po pierwszej rundzie, a potem jej pilnować. Runda rewanżowa na papierze wydaje się dla nas łatwiejsza. Z rywalami w naszym zasięgu zagramy u siebie, a nam w tym roku w Częstochowie gra się lepiej niż na wyjazdach. Będziemy chcieli pokonać Olsztyn. Znamy problemy rywali. Wiemy też, że mogą grać lepiej niż dotychczas.

Gdzie olsztynianie mają rezerwy?

- Olsztyn ma w składzie doświadczonych zawodników, dla których ten sezon jest kolejnym w PlusLidze, niektórzy występowali też we Włoszech czy Francji. W ich grze coś szwankuje, do tej pory zdobyli 9 punktów, wszystkie u siebie. Na wyjazdach wyraźnie im nie idzie i mam nadzieję, że po meczu w Częstochowie nic się tutaj nie zmieni. Oni mają swoje wewnętrzne problemy, rotują pierwszą szóstką i na wszystko musimy być przygotowani.

W środę Indykpol pokonał 3:0 Effectora. Jak trener podchodzi do tego wyniku?

- Spokojnie. Kielce wystąpiły w Olsztynie bez swoich dwóch nominalnych atakujących. Przy negatywnym przyjęciu i w kontrataku drużynie nie miał kto pomóc na prawym skrzydle, a kto się zna na siatkówce, wie, jakie to ma znaczenie. Mam nadzieję, że do niedzieli przeanalizujemy ten mecz, wyciągniemy wnioski i wykorzystamy tę wiedzę.

Więcej o: