Sport.pl

AZS próbował walczyć z Zaksą. Dobre półtora seta i piąta porażka

Siatkarze AZS-u nie zdołali sprawić niespodzianki w wyjazdowym meczu z Zaksą Kędzierzyn-Koźle. Przegrali 0:3 i była to ich piąta kolejna porażka.
Przed spotkaniem z Zaksą trudno było sobie robić apetyt na sukces akademików. Tym bardziej że rywale częstochowian mieli za sobą serię udanych występów (siedem kolejnych zwycięstw w lidze), a drużyna Marka Kardosa cztery porażki z rzędu. AZS próbował w Kędzierzynie walczyć, ale nie był w stanie wiele zdziałać. Najbliżej zwycięstwa był w drugim secie, kiedy uległ gospodarzom po emocjonującej końcówce.

Częstochowianie ustępowali gospodarzom w każdym elemencie, ale najwyraźniej w ataku. Ogromną różnicę robiła tutaj postawa liderów. Kolejny kiepski występ zaliczył Michał Kaczyński, tym razem zawiódł również Bartosz Janeczek, który z 16 ataków skończył jedynie trzy. Z tym, że Janeczek świetnie prezentował się w przyjęciu zagrywki.

- Mamy nad czym pracować, Michał ma dołek, a niestety, nie tylko on - przyznaje trener Kardos. - Cieszyć może natomiast dobra gra Patryka Napiórkowskiego, który wyróżniał się w ataku.

W pierwszej partii dość długo trwała walka punkt za punkt. Po drugiej przerwie technicznej Zaksa odskoczyła na trzy "oczka", a później nie dała już sobie wydrzeć zwycięstwa. Ostatecznie triumfowała 25:21, a dużą zasługę miał w tym szalejący w defensywie libero gospodarzy Paweł Zatorski.

W kolejnej odsłonie emocje były już do końca, ale w odpowiedniej chwili to trójkolorowi wykazali się większą odpornością psychiczną i zwyciężyli do 23. AZS "stawiał się" wówczas rywalom do stanu 22:22 (dobrze grał wprowadzony za Kaczyńskiego Patryk Napiórkowski), ale w ważnym momencie w aut uderzył Janeczek i Zaksa objęła prowadzenie w meczu 2:0. W trzeciej części gry miejscowi nie dali już akademikom większych szans. Zmietli ich z parkietu, triumfując do 16. Na MVP spotkania wybrano rozgrywającego Zaksy Pawła Zagumnego. Co ciekawe, najbardziej wartościowym graczem "Guma" został już czwarty raz z rzędu.

- W dwóch pierwszych setach, mniej więcej do 20 punktu byliśmy dla Kędzierzyna równorzędnym rywalem. Dobrze zagrywaliśmy, można powiedzieć, że wszystko było w naszych rękach - komentuje trener częstochowian Marek Kardos. - Niestety, obie końcówki przegraliśmy. W drugiej partii w kluczowym momencie popełniliśmy dwa błędy. Rywale to wykorzystali, a potem spuściliśmy głowy.

W najbliższy piątek AZS zmierzy się w Częstochowie z kolejnym z kandydatów do medali - Jastrzębskim Węglem. Początek spotkania już o godz. 16.30.

Zaksa Kędzierzyn-Koźle 3 (25, 25, 25)

AZS Częstochowa 0 (21, 23, 16)

Zaksa: Zagumny, Ruciak, Gladyr, van Dijk, Kooy, Zatorski (libero) oraz Witczak, Rejno, Lucas, Kaźmierczak.

AZS: De Amo, Janeczek, Przybyła, Kaczyński, Szymura, Udrys, Stańczak (libero) oraz Marcyniak, Napiórkowski, Khilko, Buczek.

Więcej o: