AZS Częstochowa chciał Kameruńczyka, ale postawi na Francuza. Kibice dobrze go znają

Jest praktycznie przesądzone, że do kadry AZS dołączy dobrej klasy przyjmujący. - To były reprezentant Francji, zawodnik doświadczony i co równie ważne, taki, który grał od początku sezonu - mówi dyrektor sportowy klubu Ryszard Bosek.
AZS od dłuższego czasu szukał następcy kontuzjowanego Michała Bąkiewicza. Miał to być gracz doświadczony, taki, który będzie w stanie wziąć na siebie odpowiedzialność za wynik, i w klubie liczą, że Francuz wywiąże się z zadania.

- Transfer jest bardzo blisko, ale nie mogę powiedzieć, że ten zawodnik na sto procent będzie u nas grał - dodaje Ryszard Bosek. - Kto to jest, też nie powiem, bo konkurencja nie śpi. Okres transferowy został przedłużony do 19 grudnia, więc mamy trochę czasu, ale chcemy go mieć jak najwcześniej. Czekamy na jego przyjazd i w niedzielę bądź poniedziałek będziemy wiedzieć wszystko.

Ryszard Bosek zdradza, że Francuz grał już w PlusLidze. - To były reprezentant Francji, zawodnik doświadczony i co równie ważne, taki, który grał od początku sezonu. Liczymy, że będzie w stanie zastąpić Michała i pociągnąć nasz młody zespół.

AZS negocjował też z byłym reprezentantem Kamerunu, równie doświadczonym atakującym, ale rozmowy upadły. - Zrezygnowaliśmy, bo ten gracz trzy miesiące nie trenował, a my potrzebowaliśmy kogoś gotowego do grania - wyjaśnia Bosek.

Jeżeli AZS podpisze kontrakt z Francuzem, w kadrze akademików będzie aż pięciu przyjmujących. Trenerzy Marek Kardos i Michał Bąkiewicz będą mieli z kogo wybierać. W razie potrzeby będą też mogli przesunąć Bartosza Janeczka na pozycję atakującego, gdzie problemy mają młodzi Michał Kaczyński i Patryk Napiórkowski. Jeneczek grał na prawym ataku przez lata (przez pięć sezonów w AZS-ie) i jest tutaj cenną alternatywą. Inna sprawa, że w roli przyjmującego spisywał się w tym sezonie bardzo dobrze. Z jednej strony trenerzy będą więc mieć możliwość wyboru, z drugiej twardy orzech do zgryzienia.