Pietkiewicz wrócił do PlusLigi po sześciu latach. Była niepewność

- Ja przez ostatnie lata grałem w I lidze, gdzie poziom jest niższy, w ostatnim półroczu odbijałem w II lidze, bo nie miałem klubu - mówi o swoim debiucie w barwach AZS Częstochowa Paweł Pietkiewicz.
Pozyskany w minionym tygodniu przez AZS Pietkiewicz w piątkowym meczu z Jastrzębskim Węglem pojawił się na boisku we wszystkich trzech setach, a w ostatnim wyszedł na boisko w podstawowej szóstce. Nieźle przyjmował zagrywkę, skończył też dwa z siedmiu ataków, generalnie zaprezentował się korzystnie. Zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę, że dopiero co dołączył do kadry AZS-u. - Cztery dni treningów to trochę mało, żeby grać przeciwko takiemu rywalowi jak Jastrzębski Węgiel. Nieźle mi się dzisiaj przyjmowało, poza dwoma błędami. W ataku nie dostawałem piłek, ale ja tak naprawdę nie trenowałem jeszcze z naszym rozgrywającym - tłumaczył przyjmujący. Mam nadzieję, że to się jakoś zazębi. Na ile dam radę, chciałbym pomóc drużynie w walce o cele, które są przed nią postawione.

Pietkiewicz ma za sobą występy w PlusLidze, ale było to stosunkowo dawno - ostatni raz w sezonie 2007/08 roku. Grał wtedy w Płomieniu Sosnowiec, razem z obecnym libero AZS-u Adrianem Stańczakiem i rozgrywającym Jastrzębskiego Węgla Michałem Masnym. W kolejnych latach reprezentował kluby I-ligowe. W ostatnim sezonie Camper Wyszków, z którym wygrał rozgrywki I ligi. - Szczerze mówiąc, liczyłem, że kiedyś jeszcze wrócę do PlusLigi, ale to nie był jednak cel sam w sobie - dodaje Pietkiewicz. - Bo prawdę mówiąc, różnica między drużynami wiodącymi w I lidze, a tymi z zaplecza PlusLigi nie jest taka duża. AZS szukał zawodnika, ja byłem wolny, jestem tutaj i cieszę się, że będę mógł coś dać tej drużynie.