Raków przedstawia nowego trenera: Od początku miał koszulkę lidera

Raków Częstochowa zaprezentował w czwartek nowego trenera. Tak jak wcześniej informowaliśmy, będzie nim 47-letni Radosław Mroczkowski, który podpisał kontrakt na półtora roku. - Są tutaj ludzie, którzy chcą budować mocną, dobrą drużynę. To mnie zainteresowało i przekonało - mówił podczas konferencji prasowej nowy trener częstochowskiej drużyny.
Raków szukał nowego szkoleniowca, odkąd na początku listopada zwolnił Jerzego Brzęczka. Wybrano Mroczkowskiego, który jak przyznał prezes klubu Krzysztof Kołaczyk, od początku był liderem na liście kandydatów. - Musieliśmy czekać do ostatnich kolejek ekstraklasy, ale dzisiaj możemy powiedzieć oficjalnie, że trenerem Rakowa jest Radosław Mroczkowski - informował dziennikarzy Kołaczyk. - Wybór nie był łatwy, trener Brzęczek był tutaj przez dłuższy czas, wysoko podniósł poprzeczkę i wybranie jego następcy nie było łatwe. Na papierze było najpierw kilkudziesięciu kandydatów. Po weryfikacji dokonanej z panem Michałem (Świerczewskim, głównym sponsorem i współwłaścicielem klubu przyp. red.) rozmowy były prowadzone z kilkoma. Żółtą koszulkę miał jeden, był nim trener Radosław Mroczkowski, który dojechał na tej pozycji do końca. Ostatnio mieliśmy tylko alternatywy i czekaliśmy na decyzję trenera.

Dlaczego Mroczkowski zdecydował się na pracę w II lidze, skoro miał różne propozycje, także z klubów ekstraklasy? - Raków ma swoją historię, potrafi wychowywać dobrych zawodników, z których korzysta nie tylko ekstraklasa, ale również reprezentacja Polski - tłumaczy nowy trener. - Dlatego cieszę się z tego, że się tutaj znalazłem. Będziemy chcieli tę pracę kontynuować i mam nadzieję, że będziemy mieli się czym chwalić. Są tutaj ludzie, którzy chcą budować mocną, dobrą drużynę. To mnie zainteresowało i przekonało. Ja nie boję się pracy, nie boję się wyzwań i cieszę się, że mogę w tym projekcie uczestniczyć. Projekcie budowania silnej drużyny, silnego klubu. Propozycje miałem różne, ale to jest moja decyzja i wierzę w to, że będziemy wspólnie robić bardzo dobre rzeczy.

Dziennikarze dociekali, w jakim stopniu zmieni się kadra i drużyna Rakowa. Czy to prawda, że może z niej zniknąć nawet kilkunastu zawodników.

- Chcąc budować zespół, zmieniać go jakościowo, to kadrę musi też ktoś opuścić i zrobić miejsce dla tych, którzy ewentualnie przyjdą - odpowiedział Mroczkowski. - Nie potrafię powiedzieć, czy to będzie 14, 13 czy 11 osób. Będziemy starali się zrobić takie ruchy, dzięki którym zespół zyska na jakości i będzie mógł rywalizować o wyższe cele. Z rozeznaniem zawodników nie mam problemów. Wiemy mniej więcej, jaką grupę chcemy sprawdzić, ale zostawmy te informacje. Po to, żeby było o czym pisać trochę później. Oczywiście będzie to proces ciągły, zmiany będą dokonywane systematycznie i wierzę, że przyniosą pożądany efekt.

Tym efektem ma być awans do I ligi i choć nikt tego nie powiedział wprost, na realizację planu trener będzie miał półtora roku. Na taki okres podpisał bowiem umowę.

- Chcemy się rozwijać, chcemy, żeby za jakiś czas drużyna grała w wyższej klasie. Wierzę, że wspólnie wypracujemy trochę więcej jakości i włączymy się do rywalizacji najszybciej, jak będzie to możliwe - wyjaśnił Mroczkowski.

Wiadomo już, że na pierwszym po przerwie treningu zespół spotka się 12 stycznia i podczas przygotowań rozegra około 9 sparingów. - Aktualnie drużyna bierze czynny udział w procesie roztrenowania. Od 21 grudnia zawodnicy będą mieli taki prawdziwy urlop, a 12 stycznia znowu rozpoczną pracę. Spotkamy się o 15.30 - zdradził trener, zapraszając jednocześnie na pierwsze zajęcia.

Nowego trenera zapytano również o to, czy wprowadzi do teamu szkoleniowego swojego człowieka. Okazuje się, że póki co - nie. - Zaczynamy pracę w układzie, jaki jest obecnie (z Dawidem Jankowskim w roli asystenta), i zobaczymy, jak to będzie wyglądało. Uważam, że potencjał jest nie tylko w drużynie, ale również w kadrze szkoleniowej i każdemu trzeba dać szansę - podkreślił Mroczkowski.