Z łydką Janeczka nie jest aż tak źle, ale czy wyleczy się do piątku?

Podczas trzeciego seta wygranego przez AZS meczu w Gdańsku Bartosz Janeczek poczuł ból w mięśniu łydki prawej nogi i musiał opuścić boisko. Okazuje się, że kontuzja bardzo poważna nie jest, ale nie wiadomo, czy skrzydłowy akademików wystąpi w piątkowym meczu z Banimeksem Będzin.
- Dostałem kilka piłek z rzędu i przy ostatniej akcji poczułem ukłucie w mięśniu. Podczas przerwy próbowałem jeszcze wyskoczyć i sprawdzić, czy mógłbym grać, ale czułem ból i musiałem dać spokój - relacjonuje Janeczek. - Zobaczymy jak będzie. Dzisiaj mam tylko odnowę biologiczną, we wtorek też będę musiał odpuścić skakanie, a jak będzie w środę i czwartek, to się okaże.

Janeczek w poniedziałek przeszedł badania w Centrum Medycznym Klara. - Bartosz został zbadany przez ortopedę i miał zrobione USG, które wykazało, że mięsień nie jest zerwany, lecz naderwany - mówi trener odnowy biologicznej akademików Przemysław Miodek. - Dobrze, że trenerzy szybko zareagowali i zdjęli go z boiska, bo w innym przypadku problem mógł być dużo większy.

AZS już w piątek zmierzy się w Częstochowie w ważnym meczu z Banimeksem Będzin. Szanse, że trener Michał Bąkiewicz będzie w nim mógł skorzystać z Janeczka są, ale... - Mecz jest ważny, jednak nie będziemy ryzykować zdrowia zawodnika - dodaje Miodek. - Jeżeli uda nam się Bartka postawić na nogi i nie będzie odczuwał bólu, to w piątek zagra. Jesteśmy dobrej myśli, ale też ostrożni w rokowaniach.