Czy AZS pójdzie za ciosem i pokona w piątek Banimex?

AZS Częstochowa przerwał fatalną serię i wygrał w efektownym stylu z Lotosem Treflem Gdańsk. W piątek powinien pójść za ciosem i zrewanżować się Banimeksowi Będzin za porażkę z pierwszej rundy.
Niezłą dyspozycję akademicy zaprezentowali już w Bydgoszczy, gdzie po twardej walce przegrali w 19. kolejce 1:3. Ten występ wielu kibiców potraktowało jednak z przymrużeniem oka. Przed kolejnym meczem - w Gdańsku - wielu optymistów również nie było, i nic w tym dziwnego. Lotos kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa i w niedzielę miał wygrać 10. raz z rzędu. Częstochowianom udało się jednak przerwać serię triumfów drużyny Andrei Anastasiego. I nie był to żaden cud, przypadek czy jak niektórzy twierdzą, "głównie zasługa słabszej gry rywali". AZS rozegrał w Gdańsku bardzo dobry mecz, a świadczą o tym statystyki - to, że drużyna popełniła zaledwie jeden błąd w ataku - skuteczność zagrywki czy bloku.

Teraz jej zadaniem będzie kontynuowanie tego, co udało się rozpocząć w Gdańsku. Bartosz Janeczek twierdzi, że "to jest najlepszy moment, aby pójść do przodu". I patrząc na układ najbliższych meczów, trzeba mu przyznać rację. W piątek AZS podejmie Banimex Będzin, który w PlusLidze radził sobie dotychczas najgorzej, potem wyjedzie do Bielska (BBTS ma obecnie na koncie jedynie punkt więcej). W 23. kolejce będzie z kolei gospodarzem spotkania z Cuprum Lubin i jeśli utrzyma dobrą dyspozycję, może powalczyć o niespodziankę. Potem częstochowianie będą musieli stawić czoła PGE Skrze Bełchatów i Asseco Resovii Rzeszów, a na koniec zmierzą się z Indykpolem AZS-em Olsztyn.

Na dziś najważniejsze jest jednak to, aby pokonać Banimex, a wcale nie musi to być takie łatwe. Dla obu zespołów będzie to pojedynek szczególny (mimo że zajmują dwa ostatnie miejsca w PlusLidze, ich pojedynek zdecydowała się pokazać telewizja). Między innymi z tego względu, że w Banimeksie gra czterech byłych akademików, a na ławce trenerskiej siedzi mieszkający w Częstochowie Andrzej Stelmach. "Stelmasiak" jest asystentem Włocha Roberta Santillego, który niedawno zastąpił w roli pierwszego trenera Damiana Dacewicza. W wygranym w ostatniej kolejce spotkaniu z Zaksą Kędzierzyn-Koźle Santilli posadził na ławce rezerwowych Miłosza Hedbę, Adriana Hunka i Jakuba Oczkę, którzy za Dacewicza na ogół mieli miejsce w podstawowym składzie. Pod ich nieobecność jednym z liderów drużyny był czwarty z byłych graczy AZS-u Michał Żuk. Do niespodziewanego zwycięstwa nad Zaksą drużynę poprowadził wybrany na MVP atakujący Mikołaj Sarnecki. Właśnie Sarnecki oraz Żuk stanowili największą siłę w ofensywie będzinian i można się spodziewać, że podobnie będzie w piątek w Częstochowie.

Pokonanie rywala zza miedzy i zrewanżowanie mu się za porażkę 1:3 w pierwszej rundzie akademicy stawiają sobie za punkt honoru. Jeżeli osiągną cel, zapewne awansują w tabeli, być może nawet o trzy pozycje. Rywali wyprzedzających akademików czekają trudne spotkania. Indykpol AZS Olsztyn (ma tyle samo punktów co częstochowianie) zmierzy się z Zaksą, BBTS Bielsko-Biała (punkt więcej) w Gdańsku z Lotosem, a Effector Kielce (również punkt więcej) - z PGE Skrą Bełchatów.

Początek piątkowego meczu w Hali Sportowej "Częstochowa" o godz. 18.

W 21. kolejce zagrają również:

Asseco Resovia Rzeszów - Cerrad Czarni Radom, Effector Kielce - PGE Skra Bełchatów, Indykpol AZS Olsztyn - Zaksa Kędzierzyn-Koźle, Lotos Trefl Gdańsk - BBTS Bielsko-Biała, Transfer Bydgoszcz - Cuprum Lubin, Jastrzębski Węgiel - AZS Politechnika Warszawska.