Kłopotów spółki Włókniarz ciąg dalszy. Żużlowcy chcą iść do sądu

Jak informują sportowefakty.pl, kilku zawodników zamierza złożyć pozew przeciwko Polskiemu Związkowi Motorowemu i spółce Włókniarz. Oczywiście ma to związek z zaległościami, jakie ma wobec nich częstochowski klub.
Włókniarz został usunięty z ekstraligi z powodu kilkumilionowego długu. Większość pieniędzy jest winny zawodnikom. Władze spółki chciały rozwiązać problem w drodze postępowania układowego, co oznaczałoby jednak, że żużlowcy odzyskają część pieniędzy, a nie wszystkie.

Prezes spółki Dariusz Śleszyński tłumaczy dla sportowefakty.pl, że ...jeśli zawodnicy nie zaakceptują postanowień układu, nie odzyskają swoich pieniędzy. - Włókniarz nie będzie w stanie spłacić wierzycieli w przypadku, gdy dług nie zostanie zmniejszony, a kwota do zapłacenia nie będzie rozłożona co najmniej w ratach. - Postępowanie układowe polega na tym, że składa się listę wierzycieli do sądu, a następnie ten dług może zostać nieco zredukowany. Później podlega to oczywiście akceptacji wierzycieli. Jeśli nie wykażą się dobrą wolą i powiedzą, że chcą otrzymać wszystkie pieniądze, spółka nie będzie mogła tego zrobić i pojawi się ryzyko upadłości. Jeżeli dany zawodnik uważa, że lepiej nie otrzymać żadnych pieniędzy, niż chociaż ich część, nic na to nie poradzimy - stwierdził.

Okazuje się, że część zawodników jest za zawarciem układu, a należy do nich m.in. Mirosław Jabłoński. - Wolę odzyskać część należnych mi pieniędzy, zamiast później szukać wiatru w polu. Moim zdaniem układ jest lepszym rozwiązaniem, ale każdy ma swoją taktykę - mówi Jabłoński, nawiązując do planów kolegów.

Spółka Włókniarz obiecuje, że w ramach układu będzie systematycznie spłacać zadłużenie. Jabłoński część pieniędzy już odzyskał, ale podkreśla, że jest to niewielki procent z całej kwoty. - Dostałem coś w grudniu, ale w tym roku jeszcze nie - dodaje Jabłoński. - Teraz czekam na zawarcie układu.

Włókniarz ma długi wobec Jabłońskiego, a także m.in. Emila Sajfutdinowa (za sezon 2013), Grigorija Łaguty, Michaela Jepsena Jensena, Petera Kildemanda, Grzegorza Walaska, Rune Holty i Artura Czai. Zaległości sięgają w sumie kilku milionów złotych