Sport.pl

W Kielcach zamiast walki klęska. To była kompromitacja AZS-u

Siatkarze AZS Częstochowa w fatalnym stylu przegrali w wtorek w Kielcach rewanżowy mecz I rundy play-off. Na zakończenie sezonu walczyć będą jedynie o 13. miejsce. Z prowadzonym przez Piotra Gruszkę BBTS-em Bielsko-Biała, który w drugiej parze przegrał rywalizację z Banimeksem Będzin.
Akademicy w miniony piątek przegrali z Effectorem 0:3 pierwszy mecz i mało kto się spodziewał, że podejmą jeszcze walkę o awans do strefy 5-12. Tym bardziej że w Kielcach musieliby wygrać w stosunku 3:0 bądź 3:1, a potem jeszcze dodatkowy tzw. złoty set. Sami zawodnicy zapowiadali co prawda, że będą chcieli się zrehabilitować, ale nic z tego nie wyszło. Rewanż przegrali z kretesem, dość powiedzieć, że w żadnym z trzech setów nie przekroczyli bariery 20 punktów.

Kielczanie postawili na maksymalne ryzyko i odrzucenie przeciwnika częstochowian od siatki. Swoje założenia od początku realizowali perfekcyjnie. W pierwszej partii w tym elemencie brylowali niemal wszyscy zawodnicy, za trudne dla akademików okazywały się zarówno floty Jędrzeja Maćkowiaka, jak i bomby Grzegorza Pająka i Rozalina Penczewa. Akademicy utrzymywali kontakt z Effectorem tylko do pierwszej przerwy technicznej (8:7), po asie bułgarskiego przyjmującego na kolejnej mieli już pięć punktów straty, a atak po bloku Sławomira Jungiewicza (20:12) w praktyce przesądził o losach seta.

Co było silną bronią gospodarzy, zupełnie nie udawało się drużynie Michała Bąkiewicza. W drugim secie AZS przegrywał bardzo wyraźnie, ale w pewnym momencie pojawił się promyk nadziei, że w tym meczu jeszcze się coś zmieni. Straty udało się zredukować do dwóch punktów (19:21), ale na więcej drużyny Michała Bąkiewicza nie było stać. Kielczanie, prowadząc 2:0, mieli w kieszeni meczowy punkt i zwycięstwo w całej rywalizacji z AZS-em. Dokończyli dzieła zniszczenia, wygrywając do 11 trzecią partię, w której Bąkiewicz wpuścił na boisko rezerwowych Maksima Khilkę, Konrada Buczka i Patryka Napiórkowskiego.

Siatkarze AZS przegrali walkę w każdym elemencie, najbardziej w ataku, w którym mieli jedynie 35-procentową skuteczność. W oczy rzuca się również kiepskie przyjęcie zagrywki. Tutaj ponad przeciętność wybił się jedynie libero Adrian Stańczak, który w całym dwumeczu był chyba najjaśniejszą postacią akademików. Rewanż zupełnie nie wyszedł młodemu przyjmującemu Rafałowi Szymurze, zawiedli także ci najbardziej doświadczeni w drużynie. A efekt jest taki, że już trzeci sezon z rzędu AZS zakończy w ogonie PlusLigi i kiepskiej atmosferze

Effector Kielce 3 (25, 25, 25)

AZS Częstochowa 0 (17, 19, 11)

Effector Kielce: Pająk, Penchev, Bieniek, Jungiewicz, Staszewski, Maćkowiak, Kaczmarek (libero) - Takvam.

AZS Częstochowa: De Amo, Samika, Przybyła, Janeczek, Szymura, Macyra, Stańczak (libero) - Buczek, Kaczyński, Khilko, Napiórkowski.

Więcej o:
Komentarze (6)
W Kielcach zamiast walki klęska. To była kompromitacja AZS-u
Zaloguj się
  • andrjufree

    Oceniono 16 razy 14

    bosek i pakosz pokazaliscie najlepsza lekcje jak zabija sie siate w miescie z tradycjami

  • k2i

    Oceniono 13 razy 11

    To już chyba koniec siatkówki na tym poziomie rozgrywek w częstochowie. Powiecie ze nikt nie spada ale może byłoby lepiej gdyby AZS spadł niż się tak kompromitował:/

    Ludzie do jasnej cholery co z tą Częstochową ?

  • 2pak1

    Oceniono 10 razy 10

    Przyklad Bedzina pokazuje ze budowe druzyny nalezy zaczac od trenera ktory ma umiejetnosci i autorytet -Tyle ze nikt tutaj nie bedzie sie pchal -kasa moze by sie znalazla tyle ze organizacyjnie lezymy w blocie......Azs ,Wlokniarz Quo Vadis?

  • maks200

    Oceniono 4 razy 4

    Do drugiej ligi.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX