Mateusz Borowicz zapewnia: Włókniarz wkrótce "zagra"

Jedną z jaśniejszych postaci sobotniego treningu punktowanego Eko-Dir Włókniarza Częstochowa z Unią Tarnów był Mateusz Borowicz. 22-latek potrafił skutecznie rywalizować z liderami ekstraligowca, w czterech wyścigach wywalczył 7 punktów i bonus.
Jego dorobek mógł być większy, gdyby nie zakręcony kranik, przez który żużlowiec nie ruszył spod taśmy w biegu trzynastym.

- Pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego - przyznał po zawodach wychowanek Włókniarza. - Skupiłem się na koleinie, żeby jak najlepiej wystartować i zapomniałem o kraniku. Człowiek uczy się na błędach, więc następnym razem to się nie powtórzy - zapewnił.

Mimo tej wpadki 22-latek ze swojej dyspozycji może być zadowolony. Choć, jak przyznaje, wynik nie przyszedł łatwo i ostatnie dni były dla niego bardzo nerwowe.

- Na ostatnim treningu nie mogłem w ogóle się spasować. Zmieniłem silniki i widać, że to zadziałało - opowiada Borowicz. - Taki udany trening buduje naszą psychikę - dodaje. - Jesteśmy dzięki temu coraz mocniejsi. Dobrze, że mierzymy się z najlepszymi, bo dzięki temu wiemy, w którym miejscu jesteśmy. To dobra podstawa pod mecz.

Zawodnik w sobotę skutecznie rywalizował z liderami ekstraligowej Unii Tarnów. Pokonał między innymi Kennetha Bjerre, który jeszcze niedawno był stałym uczestnikiem cyklu Grand Prix i wciąż posiada ambicje, by w tym gronie ponownie się znaleźć. Nie wszyscy koledzy startowali jednak tak udanie. Mateusz Borowicz przyznał, że większość zawodników uczy się dopiero czytać tor przy Olsztyńskiej. Zarówno Daniel Jeleniewski, jak i Thomas Jonasson czy Rafał Trojanowski w ostatnim czasie nie mieli bowiem zbyt wielu okazji do startów w Częstochowie.

- Mogę zapewnić, że wszyscy bardzo się dzisiaj staraliśmy. Ja i chłopaki z drużyny uczymy się dopiero tej nawierzchni. Musimy dogadać się z trenerem i sztabem szkoleniowym, co zrobić z torem, byśmy jeździli na nim jeszcze lepiej i żeby był on naszym atutem - mówi zawodnik.

Do tego potrzebne są przede wszystkim jak najczęstsze starty. Tymczasem początek sezonu nie jest łatwy dla żużlowców. Wiele imprez zostało odwołanych, a zawodnicy przed startem ligi niewiele trenowali. W najbliższych dniach sytuacja wydaje się jednak zmieniać. Oprócz weekendowych sparingów, zawodników Włókniarza czekają zawody indywidualne oraz treningi poprzedzające niedzielny mecz z Orłem.

- Musimy wejść w rytm jazdy. Jak już zaczniemy jeździć regularnie, to robimy to z automatu. Jesteśmy odpowiednio naładowani, podjeżdżamy pod taśmę i jedziemy - tłumaczy 22-latek.

Najlepszy junior ubiegłorocznych rozgrywek Nice Polskiej Ligi Żużlowej wrócił także pamięcią do inauguracyjnej potyczki z Polonią Piła.

- Musimy dogadać się ze sprzętem i jako drużyna między sobą, żeby wygrywać mecze ligowe, bo ostatni mecz w Pile kompletnie nam nie wyszedł. Najgorsze, że kibice się na nas zawiedli. Musimy zmazać tę plamę. Jestem pewny, że sezon będzie bardzo ciekawy, a nasza drużyna wkrótce "zagra" - kończy zawodnik.