Sport.pl

Ryszard Bosek o sytuacji AZS-u: Czarny pijar nam nie pomaga

AZS zbudował drużynę w oparciu o skromny budżet, ale dyrektor sportowy Ryszard Bosek twierdzi, że klub cały czas szuka dodatkowych pieniędzy i jeżeli je znajdzie, najpewniej się wzmocni. - Łatwo nam się nie działa, tym bardziej, że są ludzie, którzy robią nam czarny pijar - mówi Bosek.
Rozgrywki PlusLigi rozpoczną się za dwa tygodnie. To, że w porównując do poprzedniego sezonu, AZS przystąpi do nich słabszy kadrowo rozstrzygnęło się już jakiś czas temu. Klub opuściła m.in. trójka obcokrajowców, Brazylijczycy Rafael Redwitz i Felipe Airton Bandero oraz Słowak Matej Patak, a w ich miejsce pozyskano kilku mniej lub bardziej znanych Polaków oraz dwóch graczy z Ukrainy. Skonstruowana niemal od postawa drużyna w meczach kontrolnych z rywalami z PlusLigi prezentowała się słabo. Pokonała Effectora Kielce, ale potem gładko uległa PGE Skrze Bełchatów, a także Łuczniczce Bydgoszcz i BBTS-owi Bielsko Biała. Drużynę czekają jeszcze testy w turniejach memoriałowych im. Arkadiusza Gołasia oraz Zdzisława Ambroziaka, ale już teraz można powiedzieć, że w

lidze akademicy staną przed bardzo trudnym zadaniem.

- Czy drużyna jest słabsza? - zastanawia się Ryszard Bosek. - Na pewno jest w dużym stopniu zmieniona i w tej chwili trudno oceniać jej możliwości. Zaangażowanie zawodników na treningach jest bardzo duże i jeżeli nadal będą tak pracować, to możemy być dobrej myśli - przekonuje dyrektor klubu.

Zakładając, że tak będzie trzeba się jednak zastanowić, na ile te postępy wystarczą. Czy AZS aby na pewno będzie w stanie skutecznie

walczyć z drużynami z dolnej połówki PlusLigi?

- Podjęliśmy decyzję, że szansę gry dostanie młody rozgrywający Tomasz Kowalski i wiemy, że na tym zawodniku ciążyła będzie duża

odpowiedzialność - dodaje Bosek. - Można powiedzieć, że nie jest to Redwitz, ale liczymy, że da sobie radę. Po pierwszych sparingach można powiedzieć, że jesteśmy blisko, aby skutecznie walczyć z drużynami z dolnej półki. Treningi, które organizuje Michał Bąkiewicz na pewno przyniosą efekty.

Bosek podkreśla, że AZS nie będzie działał na wyrost i brał zawodników, na których klubu nie stać. - Chcemy być wypłacalni, przede wszystkim po sezonie. Cały czas staramy się zdobyć dodatkowe środki, ale łatwo nam się nie działa, tym bardziej, że są ludzie, którzy robią nam czarny pijar. Powiem więcej, jesteśmy oczerniani w środowisku. Trzeba by to podsumować brzydkimi słowami, ale jest przed 22. więc poprzestanę na tym, co powiedziałem.

Dyrektor AZS-u nie chce mówić konkretnie o kogo chodzi. Daje tylko do zrozumienia, że chodzi o...stronę, która chce przejąć odpowiedzialność za częstochowską siatkówkę.

Ryszarda Boska irytują też głosy w myśl których... miałby robić na klubie kokosy. - Słyszę, że to ja mam w ręce karty zawodników i

decyduję, kogo AZS ma sprzedać, a kogo kupić. Że, z tego żyję, kupuję sobie samochody i samoloty. Jeżeli tak, to zapraszam: niech ktoś przyjedzie, weźmie sobie te karty i nich się przekona... Nie ma też większego problemu, żeby ktoś przejął klub. Przychodzi, płaci za akcje i AZS jest jego... - podsumowuje Bosek.

Więcej o: