Jacek Magiera na ratunek Legii Warszawa. Z Rakowa na trenerski szczyt

Jacek Magiera w barwach Rakowa Częstochowa

Jacek Magiera w barwach Rakowa Częstochowa (GRZEGORZ SKOWRONEK)

- Dla mnie liczą się dwa kluby w Polsce: Raków, który mnie nauczył grać w piłkę, wypromował i dzięki któremu jestem w Legii, oraz właśnie zespół z Łazienkowskiej - podkreślał przed laty Jacek Magiera, wychowanek klubu z Limanowskiego. Legia wezwała go właśnie na ratunek. Po klęsce w z Borussią Dortmund zwolniła Albańczyka Besnika Hasiego i postawiła na niego. W roli trenera zadebiutuje w najbliższy wtorek, w Lizbonie.
Tego, że Jacek Magiera zostanie zawodowym piłkarzem dobrej klasy można było być pewnym już w 1993 r., gdy z reprezentacją Polski juniorów sięgnął po mistrzostwo Europy do lat 16 i trzecie miejsce na świecie do lat 17. Ta pewność nie wynikała z odniesionych sukcesów, bo przecież wielu z medalistów 1993 r. nie zrobiło kariery nawet w ekstraklasie. Magiera miał po prostu w sobie "to coś", co pozwalało na wyciąganie takich wniosków. I nie chodzi o jakiś wybitny talent, błyskotliwość, raczej o nadzwyczajną jak na nastolatka dojrzałość, tak na boisku jak i poza nim. Ten młody chłopak wiedział czego chce i jak ten cel osiągnąć. Miał sporo szczęścia, bo wspierał go w tych dążeniach ojciec (przez długie lata związany z Rakowem), no i trafił w ręce wielkiej klasy fachowca jakim był Zbigniew Dobosz.

Magiera był dla Dobosza "materiałem" wymarzonym, a Dobosz idealnym szkoleniowcem dla młodego piłkarza. Dlaczego? Bo obu cechowała ogromna pracowitość, solidność, obaj traktowali futbol nie jako sposób na zarabianie pieniędzy czy osiągnięcie sławy, ale jako pasję. Przy tym, zajmując się piłką, angażowali w to inteligencję. Magiera z grona rówieśników wyróżniał się dojrzałością taktyczną, tym, że potrafił na boisku "myśleć". Spełniał "oczekiwania" trenera Dobosza także poza boiskiem: nie gwiazdorzył, wyróżniał się w szkole, miał swoje plany na życie także poza sportem.

Dojrzały 16-latek, który wie czego chce

- Już mając 16 lat, wiedziałem, co będę chciał robić, czyli zostać sportowcem. Studia historyczne, które ukończyłem, też nie były przypadkowe - mówił w jednym z wywiadów dla "Wyborczej" po zakończeniu kariery. - Studia pozwoliły mi zdobyć wyższe wykształcenie i wiedzę z filozofii, psychologii, pedagogiki, czyli dziedzin, które są potrzebne do kontaktów z ludźmi. Chcę zostać przy sporcie, bo zawsze do tego dążyłem i będę dążył - zapowiadał.

Magiera swego czasu wybrał rozsądną drogę rozwoju - mimo licznych ofert nie odszedł z Rakowa zaraz po sukcesach z reprezentacją. Grał w częstochowskim klubie do jesieni sezonu 1996/97. Oczywiście trzeba pamiętać, że Raków odnosił wówczas największe sukcesy w historii i młody piłkarz miał możliwość zagrania w ekstraklasie - zadebiutował w niej w marcu 1995 r. przeciwko Stali Mielec. W sumie w pierwszym zespole RKS-u zagrał 38 meczów i strzelił 8 bramek. Dużo jak na defensywnego pomocnika i środkowego obrońcę, bo na tych pozycjach występował w barwach RKS.

Po wyjeździe z Częstochowy Magiera nie zerwał związków z Częstochową i Rakowem. - Dla mnie liczą się dwa kluby w Polsce: Raków, który mnie nauczył grać w piłkę, wypromował i dzięki któremu jestem w Legii, oraz właśnie zespół z Łazienkowskiej - przyznawał.

O trenerze Doboszu i Rakowie nie zapomniał

Zawsze podkreślał też ile zawdzięcza trenerowi Zbigniewowi Doboszowi. Na słowach się zresztą nie kończyło, swoje przywiązanie i wdzięczność udowodnił działaniem. Gdy już był uznanym piłkarzem, wymyślił i zorganizował w Częstochowie "Piłkarską Gwiazdkę". Pokazowy turniej z udziałem gwiazd futbolu powstał, gdy częstochowska piłka była na dnie. Magiera chciał dać kibicom możliwość zobaczenia w akcji piłkarzy z najwyższej krajowej półki.

Gdy Zbigniew Dobosz zmarł w 2014 r., właśnie Magiera zainspirował środowisko do zorganizowania memoriału poświęconego pamięci trenera. Pierwszy odbył się 22 grudnia 2015 r. - Taki turniej trenerowi Doboszowi po prostu się należy - mówił wówczas w rozmowie z "Wyborczą".

O wyjątkowości wychowanka Rakowa świadczył także sposób jego rozstania z boiskiem. Decyzję podjął w 2006 roku, gdy miał zaledwie 29 lat. - Rzeczywiście, mogłem jeszcze pograć. Miałem jedną propozycję z pierwszej ligi i kilka z drugiej. Postanowiłem jednak realizować inne cele. To jest przemyślana decyzja, która długo we mnie dojrzewała - tłumaczył.

Na pewno miała na nią wpływ możliwość powrotu do Legii w roli szkoleniowca. Na pytanie, czy nie będzie go ciągnąć na boisko, Magiera odparł: - Będzie, ale ja 12 lat grałem w pierwszej lidze i zrealizowałem swoje cele. Dlatego doszedłem do wniosku, że mimo wszystko spróbuję czegoś innego.

Studia dały Magierze wielką satysfakcję

Wcześniej - w 2005 r. obronił pracę magisterską w częstochowskiej Akademii im. Jana Długosza. Pisząc ją, połączył historię ze sportem, bo praca nosiła tytuł: "Historyczna i heraldyczna symbolika we współczesnej emblematyce sportowej na podstawie klubów piłkarskich". - Po co piłkarzowi studia wyższe? Są potrzebne jak każdemu innemu człowiekowi. Kiedy zaczynałem studia w 1997 r., powiedziałem sobie, że skończę je za wszelką cenę. Jak już coś zaczynam robić, to staram się doprowadzić to do końca. I dobrze. W piłkę nie gra się całe życie. Po zakończeniu kariery chcę zostać trenerem, ale... nigdy nie wiadomo - mówił.

Co dały mu studia? - Wielką satysfakcję. Nie da się tego porównać z żadnym z 99 meczów rozegranych w młodzieżowych reprezentacjach Polski ani z żadnym strzelonym golem - przekonywał.

Po zakończeniu kariery Magiera był w Legii asystentem m.in. Dariusza Wdowczyka, Jacka Zielińskiego, Jana Urbana i Macieja Skorży, prowadził też rezerwy. Rozstał się Legią w czerwcu 2015 r. Ale nie było to pożegnanie przyjemne. - Na początku czerwca dyrektor sportowy Jacek Mazurek zaprosił mnie na rozmowę. Usłyszałem, że nie przedłużą ze mną kontraktu. Przyjąłem do wiadomości. Zapytałem, czy to wszystko, wstałem, podziękowałem i wyszedłem. Pożegnanie trwało mniej niż minutę - opisywał sytuację "Przeglądowi Sportowemu".

Legia to wielkie wyzwanie i życiowa szansa

Gdy żegnał się z Legią spekulowano, że może przyjść do Rakowa. Temat powrócił, kiedy w minionym sezonie czerwono-niebiescy przegrywali walkę o awans do I ligi. Skończyło się tylko na spekulacjach. Został doradcą w Motorze Lublin, pracował jako komentator w Polsacie, także podczas Euro we Francji. Z Zagłębiem Sosnowiec związał się w maju tego roku. Prowadzona przez niego drużyna spisywała się świetnie. Po dziewięciu kolejkach była liderem I ligi. Wygrywała z Pognią Siedlce, Sandecją, Nowy Sącz, Zniczem Pruszków... Z Legią 39-letni Magiera będzie musiał stawiać czoła Realowi Madryt, Sportingowi Lizbona i Borussi Dortmund. Staje przed wielkim wyzwaniem, ale też przed życiową szansą. Pracę w Legii rozpocznie w poniedziałek, a już we wtorek debiut w Lizbonie!



Komentarze (8)
Jacek Magiera na ratunek Legii Warszawa. Z Rakowa na trenerski szczyt
Zaloguj się
  • paulek1

    Oceniono 6 razy 6

    Panie Jacku, powodzenia. Niech pan pozostanie w Legii na długo.

  • birnbaum09

    Oceniono 4 razy 4

    Panie Jacku,
    jako częstochowianin z urodzenia
    i warszawiak z wyboru,
    życzę Panu sukcesów sportowych z Legią.
    Niech się one wykuwają się powoli,
    żeby warszawscy kibice mogli się nimi nacieszyć,
    a częstochowscy doczekali się powrotu Rakowa do ekstraligi.

    W konsekwencji życzę sukcesu profesjonalnego za parę lat,
    w postaci telefonu z Madrytu z zaproszeniem na rozmowę.

    Przy okazji - polecam Instytut Cervantesa w Warszawie.

  • Jack Gulaysky

    Oceniono 3 razy 3

    Panie Jacku , wierze , ze razem z Legia zdobedziecie wszystko co w pilce noznej jest mozliwe . Trzymam kciuki i powodzenia

  • wlasta2b

    Oceniono 2 razy 2

    Zagadka: z jakim akcentem mówi dziennikarz w materiale wideo? Czy tak trudno przyswoić sobie prawidła języka polskiego?

  • wlasta2b

    Oceniono 1 raz 1

    Czy naprawdę w Polsce szczytem jest 14 miejsce w 16 miejscowej lidze?

  • mariuszstaniszewski

    Oceniono 1 raz 1

    Panie Jacku, życzymy sukcesów w Legii. Jeśli Pan zrobi tam porządek, to niech Pan wraca do Sosnowca. Liczymy na ekstraklasę. Kibic Zagłębia Sosnowiec

  • aa1000

    0

    Pan Mazurek zwalniał pana Magierę - 1 minuta, pan Lato pana Beenhakkera znacznie szybciej w końcu znany był z szybkości].

  • info0

    Oceniono 3 razy -3

    Koleś jako trener jeszcze nic nie osiągnął a Gazeciane gryzipiórki piszą o trenerskim szczycie? Serio? LOL.
    Do tego widzę, że Pan Jacek nie wie co to honor i dobra samoocena. Po tym jak go L potraktowała po tylu latach pracy, w życiu bym tam nie wrócił. Nie do tego Leśnego przygłupa i jego pomagierów od 7 boleści.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX