Meczu znów nie było, kiedy będzie?

Kolejny mecz żużlowy w Częstochowie został odwołany. Jak zwykle winna była pogoda. W poniedziałek w rezerwowym składzie Włókniarz jedzie do Bydgoszczy
Kiedy w sobotę w Lesznie odwołano i przełożono na godz. 11 w niedzielę finał Drużynowego Puchar Świata, można było jeszcze mieć nadzieję, że jeśli pogoda pozwoli, mecz Włókniarza z Atlasem uda się rozegrać.

W leszczyńskim finale jeździło jednak dwóch zawodników Atlasu: Jason Crump i Davey Watt, a trenerem narodowej drużyny Polski jest Marek Cieślak. W tej sytuacji kierownictwo klubu z Wrocławia nie zgodziło się na rozegranie meczu w niedzielę, mimo że Włókniarz zaproponował przesunięcie go na późniejszą porę. "W związku z artykułem 725 Regulaminu Sportu Żużlowego pierwszeństwo rozegrania zawodów w dniu dzisiejszym ma Drużynowy Puchar Świata w Lesznie" - napisano w komunikacie na stronie klubowej CKM. "Mimo propozycji przesunięcia zawodów między CKM Cognor Włókniarz Częstochowa a Atlasem Wrocław z godz. 17.30 na 19 (umożliwienie dojazdu zawodnikom biorącym udział w DPŚ w Lesznie) zgłoszonej w dniu wczorajszym [w sobotę - przyp. red.] do Ekstraligi Żużlowej oraz zainteresowanego klubu, Atlas Wrocław nie wyraził zgody na jego rozegranie" - czytamy.

- Nie spotkałem się w swojej karierze z taką sytuacją - przyznaje trener Grzegorz Dzikowski. - Mamy trzy zaległe mecze, a terminów nie ma. Trochę szkoda, bo w niedzielę można było chyba, choćby o godz. 20, rozegrać mecz z Atlasem. Przecież inne kluby pojechały, a to my mamy najgorszą sytuację.

Wczoraj o godz. 18 nieznana była jeszcze nowa data meczu. Wiadomo, że o jakikolwiek termin - nie mówiąc już o dobrym (czyli takim, w którym zespoły mogą wystartować w najsilniejszych składach) - będzie niezwykle trudno). - Nie da się skontaktować z nikim z zarządu Atlasu, a trener Marek Cieślak jest zajęty po Pucharze Świata - tłumaczy Dzikowski. - Może coś jeszcze ustalimy, chociaż powiem szczerze, że nie będzie łatwo.

Dzisiaj Włókniarz rozgrywa zaległy mecz w Bydgoszczy. Pojedzie w nim bez kilku zawodników. O tym, że zabraknie Lee Richardsona, Taia Woffindena i Lewisa Bridgera wiadomo było wcześniej. Okazało się także, że wbrew piątkowym zapowiedziom w zespole CKM nie będzie także Nickiego Pedersena. Duńczyk jeszcze w piątek informował, że na zabieg zdecyduje się 28 lipca. Kolejne badania pokazały jednak, że coś złego dzieje się z nogą mistrza świata, w ranę wdała się infekcja i potrzebna jest natychmiastowa operacja. - W Bydgoszczy pojedziemy składem takim, jak na początku sezonu, a może jeszcze ciut słabszym - mówi trener Dzikowski. - Zobaczymy jutro, może coś się jeszcze zmieni, nie wiadomo także co z pogodą. Trzeba czekać i zachować spokój. Może będzie tak, że mimo tych kłopotów spadniemy na cztery łapy.