Sport.pl

Już w niedzielę wielki bój o finał

Kto, Włókniarz czy Unibax, awansuje do finału żużlowej ekstraligi? Przynajmniej część odpowiedzi na to pytanie poznamy w niedzielę na Arenie Częstochowa, gdzie o godz. 16 pierwszy mecz półfinału
Torunianie nie mają szczęścia do Włókniarza. Przegrali z naszą drużyną walkę o złoto w 1996 i 2003 roku, w kolejnych latach również nie szło im w kluczowych meczach sezonu.

Nawet przed rokiem, kiedy zdobywali tytuł mistrza Polski, w rundzie zasadniczej doznali klęski na swoim torze (34:59). W tym sezonie to właśnie Włókniarz powstrzymał zwycięski marsz Unibaksu. W IX kolejce wygrał 50:40. Ten sukces, ale nie tylko daje podstawy do optymizmu. - Wyraźnie mamy do nich rękę - mówi Roman Makowski, który przed 16 laty zdobywał z Włókniarzem złoto, będąc prezesem klubu. - W 1996 roku popsuliśmy im bankiet i wierzę, że teraz będzie podobnie. Drużyna powinna to robić dla tych wspaniałych kibiców, którzy przyszli na ostatnie spotkanie z Unią Leszno i dla żużla w Częstochowie. Wszyscy chyba wiedzą, jaka jest sytuacja klubu. Finał i ewentualne złoto może bardzo wiele zmienić.

Wyeliminowanie Unibaksu może się jednak okazać bardzo trudne. To drużyna bez słabych punktów, w dodatku z bardzo cennym w żużlu atutem w postaci nowego, nie do końca rozpoznanego jeszcze toru. Włókniarze przegrali na nim w 6. kolejce 37:53, mimo że jechali w najsilniejszym składzie. Dlatego kluczem do awansu może się okazać przewaga, jaką wypracują przed własną publicznością.

Goście awizowali skład z trójką nieopierzonych juniorów, ale na pewno go zmienią. Pytanie tylko, jakie ustawią pary. Czy w pierwszej z nich pojedzie rekonwalescent Wiesław Jaguś (ewentualnie, czy nadal będzie zastępowany), a jeżeli tak, to kogo będzie miał za partnera. Niewykluczone, że trener Jan Ząbik postawi na dwójkę zagranicznych juniorów Mateja Kusa i Darcy Worda i jeden z nich znajdzie się w parze z Chrisem Holderem.

- Torunianie trochę zamieszali, ale czy z Jagusiem, czy bez i tak będą bardzo mocni - mówi trener Grzegorz Dzikowski. - Przed sezonem zapowiadali walkę o tytuł i realizują plan. My jednak mamy swój, na pewno się ich nie boimy.

Jak bardzo zmobilizowani są rywale świadczy fakt, że w piątek w komplecie trenować będą w Lesznie. - Nie dziwi mnie to, że poszukali toru o zbliżonych parametrach do naszego, ja też bym tak zrobił - dodaje Dzikowski. - Nasi obcokrajowcy mają w sobotę start w Czechach. Nie jest to jednak Grand Prix i mam nadzieję, że nie będą tak zmęczeni, jak na ostatnim meczu. Wierzę, że tym razem wszyscy pokażą całe swoje możliwości.

Dzikowski nie zdecydował jeszcze, kto pojedzie w parze z Nickim Pedersenem. - Mamy jeszcze trening w piątek. Zobaczymy jak to będzie.

Awizowane składy

Unibax Toruń: 1. Łukasz Przedpełski, 2. Kamil Pulczyński, 3. Ryan Sullivan, 4. Robert Kościecha, 5. Adrian Miedziński, 6. Emil Pulczyński.

Włókniarz Częstochowa: 9. Michał Szczepaniak, 10. Nicki Pedersen, 11. Tomasz Gapiński, 12. Lee Richardson, 13. Greg Hancock, 14. Borys Miturski, 15. Tai Woffinden.