Siatkówka. Sezon w blasku medalu

Sukcesy polskiej siatkówki powinny pomóc AZS-owi, który w znacznie zmienionym składzie rozpoczyna sezon 2009/2010 poniedziałkowym meczem z AZS-em Olsztyn


Nie ma co ukrywać, w nadchodzącym sezonie - przynajmniej na jego początku - częstochowscy kibice patrzeć będą przez pryzmat drużyny na jej nowego trenera. Bo co prawda od niespodziewanej zmiany Radosława Panasa na Grzegorza Wagnera minęły już ponad trzy miesiące, ale z oczywistych względów dopiero teraz przyjdzie czas weryfikacji słuszności tej decyzji. Sprawa jest dość prosta - jeśli zespół Wagnera będzie grał na miarę oczekiwań, temat szybko przestanie być ciekawy, w przeciwnym wypadku dyskusja powróci ze zdwojoną mocą. Ale tak to już w sporcie jest, i nie jest to specyfika Częstochowy.

Ciekawi jesteśmy, jakie (i na ile) piętno odciśnie na zespole AZS-u nowy szkoleniowiec. W jakim stopniu zmieni się styl gry częstochowian. Porównując możliwości tegorocznej drużyny z tą z poprzedniego sezonu, wydaje się, że są one nie mniejsze, a być może i większe. Bo przecież ci bardzo młodzi zawodnicy, którzy już przed rokiem grali dobrze, mają za sobą bagaż doświadczeń, który powinien pozwolić zrobić im kolejny krok do przodu. Zmiany, do jakich doszło, nie osłabiły drużyny. Za Zbigniewa Bartmana przyszedł Dawid Murek, a w miejsce Przemysława Michalczyka mamy Piotra Łukę.

AZS powinien więc zyskać na jakości przyjęcia i ataku ze skrzydeł. Najwięcej obaw budzi pozycja atakującego. Bułgar Smilen Mljakow wielką gwiazdą nie był, ale gwarantował równy, dobry ligowy poziom. Pytanie, na co stać dwójkę Bartosz Janeczek - Paweł Mikołajczak, na razie pozostaje bez odpowiedzi, chociaż w Częstochowie wszyscy żyją nadzieję, że jak nie jeden, to drugi (a może obaj) podoła trudnemu wyzwaniu.

Ciekawie także zapowiada się obserwowanie rozgrywających AZS-u. O tym, że Fabian Drzyzga ma talent, wiedzą wszyscy. Pytanie, na ile wykorzysta go w tym roku. W poprzednim był w cieniu Andrzeja Stelmacha i nie pograł zbyt wiele. Teraz to on powinien być tym pierwszym (tym bardziej że trener Wagner znany jest z tego, że odważnie stawia na graczy młodych), a Marek Kardos będzie wchodził na boisko w trudnych chwilach. Kardos to zresztą bardzo ciekawa i, wydaje się, bardzo pozytywna postać. Niby obcokrajowiec, ale nie ma problemu z barierą językową, sprawia wrażenie bardzo otwartego i pozytywnie nastawionego do młodych graczy. Ma przy tym uprawnienia trenerskie. Być może będzie kimś takim dla AZS-u, jak Greg Hancock dla Włókniarza - zawodnikiem, który nie tylko wesprze swoimi umiejętnościami i doświadczeniem w trudnej chwili, ale zadba o dobry klimat w zespole.

Wielką siłą częstochowskiej drużyny powinni być środkowi. Byli nią już zresztą przed rokiem. Teraz nabrali pewności siebie (Piotr Nowakowski to przecież mistrz Europy) i doświadczenia. Teoretycznie sprzyjać zespołowi trenera Wagnera powinno także to, że na drużynie nie ciąży presja wyniku. Nikt głośno nie mówi, że liczy się tylko medal. Dlaczego teoretycznie? Bo w praktyce zwykle jest tak, że wszyscy jednak oczekują wygranych - tym bardziej w Częstochowie, gdzie przyzwyczajaliśmy się do nich przez lata. Oczywiście sytuacja w PlusLidze jest taka, że porażki ze Skrą są niejako wliczone w wynik, że wybaczyć można przegrane z Resovią czy Mostostalem, ale już z pozostałymi chciałoby się wygrywać.

W poprzednim roku AZS zyskał uznanie głównie dobrą postawą w Lidze Mistrzów, gdzie grał ponad stan, bo w krajowych rozgrywkach spisywał się już na miarę kadrowych możliwości, czyli średnio. Czy teraz będzie podobnie? PlusLiga rusza w atmosferze euforii po zdobyciu przez naszych siatkarzy tytułu mistrzów Europy. Powinno się to przełożyć na zainteresowanie rozgrywkami ze strony kibiców, ale także sponsorów i reklamodawców. Jest nadzieja, że pojawią się oni w większej liczbie także w Częstochowie.

Potrzebny jest jednak do tego także pozytywny obraz zespołu. Taki jak w poprzednim sezonie, gdy AZS był postrzegany jako zespół młody, ambitny, waleczny i grający widowiskową siatkówkę. To rekompensowało w części brak sukcesów na krajowych boiskach. Trzeba liczyć, że w tym sezonie będzie podobnie.

Mecz Domex Tytan AZS - AZS UWM Olsztyn w poniedziałek o godz. 18 w hali Polonia.