Sport.pl

Grzegorz Wagner. Musimy być cierpliwi

- Mamy grać dobrze i się utrzymać - to jest priorytet. Jeżeli zaprezentujemy to, co najlepsze, to uważam, że możemy wygrać z każdym - mówi przed rozpoczynającym się sezonem trener AZS-u Grzegorz Wagner


Tadeusz Iwanicki: Jak Pan myśli, jaką rolę odegra w rozpoczynającym się sezonie AZS. Czy zanim rozegracie choćby kilka meczów o punkty, da się na to pytanie w ogóle odpowiedzieć?

Grzegorz Wagner: Udało nam się skompletować naprawdę ciekawy zespół, tym bardziej że ostatnio dołączył do nas jeszcze Dawid [Murek - przyp. red.]. W sparingach było różnie, ale już na Memoriałach im. Zdzisława Ambroziaka czy Arka Gołasia fragmentami nasza gra wyglądała nieźle. Nieźle wyglądaliśmy m.in. w meczach z Resovią, Politechniką Warszawa czy Estończykami. Oczywiście było też widać braki. W przegranych spotkaniach traciliśmy punkty seriami. Czas będzie jednak pracował dla nas. Mamy młody zespół, a młodość ma swoje prawa. Ci chłopcy raz będą grać kapitalnie, ale pewnie przytrafią im się mecze, które im nie wyjdą. Mam nadzieję, że starsi gracze w trudnych momentach będą brali odpowiedzialność na siebie. Musimy być cierpliwi, pamiętać o tym, że ta pierwsza szóstka jest zupełnie inna niż w ubiegłym roku. Założeń co do miejsca nie ma i nie ma co wywierać presji. Mamy grać dobrze i się utrzymać - to jest priorytet. Jeżeli zaprezentujemy wszystko, co najlepsze, to uważam, że będziemy w stanie wygrać z każdym. Co do Skry, to jeżeli tam się wszyscy wykurują, pokonać ich będzie bardzo ciężko. Chociaż na pewno nie stawiam drużyny na z góry straconej pozycji.

Wspomniał trener o presji. Podejrzewam, że nie uda się jej uniknąć.

- Zdaję sobie sprawę, że Częstochowa nie jest łatwym terenem. Tutaj zawsze była presja ze strony kibiców, sponsorów czy zarządu. Wiedzą o tym także zawodnicy. Kibice AZS-u nieraz pokazali, że są w stanie wygrać mecz, i mam nadzieję, że i w tym sezonie będą z nami. I to bez względu na to, jak będziemy grać.

Ma Pan wyrównaną kadrę i wygląda na to, że decyzje co do składu będą podejmowane z dnia na dzień. Czy tak?

- Nasza drużyna to 12 zawodników, którzy nie odbiegają od siebie umiejętnościami. To może być naszą siłą, bo sezon jest długi i trudny. Mamy ligę, Puchar Polski i europejskie puchary, w których chcemy dojść jak najdalej. Na chwilę obecną podstawowej szóstki jeszcze nie ma. Wybiorę ją z ośmiu, może dziesięciu graczy. Ale będę liczył na wszystkich i wiem, że ci potencjalni rezerwowi są w stanie dać tej drużynie wiele.

Jak ważny był transfer Dawida Murka? Czy to był ten zawodnik, którego sobie Pan wymarzył? Czy jego obecność sprawiła, że zespół będzie kompletny?

- Kim jest Dawid Murek, nikomu chyba nie musimy tłumaczyć. Cieszę się bardzo, że mam go w zespole. Będzie kapitanem i - mam nadzieję - liderem, bo ma wszystko, aby takim być. Liczę, że w AZS-ie Dawid zabłyśnie na nowo. To nie znaczy, że on w Skrze grał źle. Nie, ale wśród tych wszystkich indywidualności jego wartość się rozmywała. Tutaj ma szansę być numerem jeden. Wartością tego zawodnika jest pracowitość. Dawid na treningach jest idealnym przykładem dla młodych. To profesjonalista w każdym calu, zawsze pracujący z ogromnym zaangażowaniem. Ci, którzy go znają, wiedzą dobrze, że gdy wchodzi na boisko, zawsze daje z siebie wszystko. Czy gra w siatkówkę, koszykówkę, czy w piłkę nożną.

W jakiej formie jest nasz złoty medalista z Turcji Piotr Nowakowski?

- Myślę, że trzeba mu dać trochę czasu, aby ochłonął po tym sukcesie. Aby wrócić do swoich możliwości, musi odpocząć psychicznie. Mówiąc konkretnie o grze, czeka go praca nad blokiem. Co do ataku czy zagrywki, nie mam uwag, ale ten trzeci element trzeba poprawić. On powinien i może blokować lepiej.

Kibice z rezerwą odnosili się do transferu Marka Kardosa. A jaką Pana zdaniem ten doświadczony rozgrywający może odgrywać rolę w drużynie?

- Powiedziałem już w jednym z wywiadów, że Marek to profesjonalista. Mimo swojego wieku - bo to najstarszy grać w naszej drużynie - świetnie pracuje na treningach. Zaakceptował rolę, jaką ma spełniać w drużynie, i uważam, że będzie idealnym katalizatorem dla Fabiana. Z meczu na mecz gra lepiej. Gdy wchodził na boisko, drużyna nie traciła nic ze swojej wartości, a np. w meczu z Resovią bardzo pozytywnie wpłynął na naszą grę. Trzeba sobie zdać sprawę, że Fabian jest młodym chłopakiem i mogą mu się przytrafiać słabsze momenty. Marek jest idealnym człowiekiem, który ma mu w tych trudnych chwilach pomagać.

Co różni Drzyzgę i Kardosa?

- Na pewno Marek ma trochę inny system wystawy i na dzisiaj jest dokładniejszy od Fabiana. On z racji doświadczenia także lepiej czyta grę. Mamy dwóch rozgrywających, którzy powinni się świetnie uzupełniać.

Jaki styl gry będzie prezentował AZS?

- Mamy dobrych środkowych, których chciałbym wykorzystywać. Liczę, że w przyjęciu zagrywki będziemy jednymi z lepszych w lidze. To powinny być nasze atuty. Chciałbym, żeby drużyna grała szybciej niż w ubiegłym roku, i poniekąd już tak jest. Ważne będzie częstsze wykorzystywanie szóstej strefy. Chociaż tutaj musimy robić krok po kroczku.

Jakie ma Pan wrażenia z Memoriału im. Arkadiusza Gołasia? To był Pana debiut w roli trenera AZS-u.

- Na częstochowskich kibiców zawsze można było liczyć. W pierwszym meczu z Iraklisem wspaniale dopingowali drużynę. To było ważne przeżycie, zwłaszcza dla tych nowych zawodników: Kardosa, Mikołajczaka czy Łuki. Byli trochę stremowani, a tak poznali atmosferę hali, wiedzą już, o co chodzi. Ten turniej tuż przed ligą bardzo nam się przydał.