Siatkówka. Czy będzie kolejna wyjazdowa niespodzianka?

AZS powalczy w niedzielę o kolejną niespodziankę w PlusLidze. Tym razem zmierzy się w Kędzierzynie z Zaksą, która rozbiła ostatnio Pamapol Wieluń i wygrała wyjazdowy mecz w Pucharze CEV
Po udanym poprzednim sezonie kędzierzynianie również teraz stawiani są w roli jednego z kandydatów do medali. Na początku rozgrywek grają jednak w kratkę. 13-punktowy dorobek zawdzięczają głównie gładkim zwycięstwom nad niżej notowanymi rywalami. Tak naprawdę docenić trzeba ich efektowne zwycięstwo nad Resovią. W 5. kolejce Zaksa rozbiła wicemistrzów Polski 3:0, ale zaraz potem w kiepskim stylu przegrała w Jastrzębiu.

Po przerwie w rozgrywkach zespół Krzysztofa Stelmacha spisuje się jednak bardzo dobrze. W czwartek wygrał 3:1 w Pucharze CEV wyjazdowy mecz ze słoweńskim Marchiolem Prvacina, a w 7. kolejce, grając u siebie, wręcz ośmieszył beniaminka z Wielunia.

- Żeby powalczyć w Kędzierzynie, Częstochowa będzie musiała ruszyć ich bardzo solidne przyjęcie - mówi trener Pamapolu, a przed laty gracz AZS-u Damian Dacewicz. - Nam się to nie udało i efekt był, jaki był. Trzeba próbować trafiać w strefę, gdzie stoi Fin Sammelvuo. Zagrywać bardzo silnie i celnie, bo tylko w ten sposób można go zmusić do błędów.

Doświadczony Sammelvuo jest nową twarzą w drużynie Zaksy. Fin wygryzł ze składu Kanadyjczyka Terence Martina, który teraz więcej czasu spędza na ławce rezerwowych. Drugi z nowych to posiadający trudną zagrywkę środkowy Jurij Gładyr (w poprzednim sezonie zrobił furorę, grając w warszawskiej Politechnice). Kolejny to Jakub Jarosz, atakujący po sezonie spędzonym w Skrze Bełchatów wrócił do Kędzierzyna i jest główną siłą drużyny.

- W meczu z nami Jarosz był najjaśniejszą postacią Zaksy - dodaje Dacewicz. - Skuteczny w ataku, zdobywał też punkty blokiem i zagrywką. My nie graliśmy w tym meczu dobrze, ale muszę przyznać, że Kędzierzyn nie pozwolił nam na wiele. Dostaliśmy 3:0 i pojechaliśmy do domu.

Zaksa zagra przeciwko AZS-owi najpewniej w identycznym składzie jak z Pamapolem (Masny, Ruciak, Szczerbaniuk, Jarosz, Sammelvuo, Gładyr plus Mierzejewski jako libero). Trener Grzegorz Wagner powinien postawić na zwycięski zespół ze środowego meczu z Unterhaching, który jednak - chcąc myśleć o sukcesie w Kędzierzynie - będzie musiał zagrać lepiej niż przeciwko Niemcom.

- Jedziemy walczyć, a co będzie, to będzie, na pewno nie jesteśmy faworytem tego spotkania - mówi kapitan akademików Dawid Murek. - Kędzierzyn mierzy wysoko, myśli o medalach i on wygrać musi. Tak samo jak Delekta czy Resovia, które udało nam się pokonać. Może i teraz sprawimy niespodziankę. Liczę, że na mecz pojadą nasi kibice i nam w tym pomogą.

Mecz w Kędzierzynie w niedzielę o godz. 14.45.