Sport.pl

Siatkówka. W pucharze AZS powalczy z Francuzami

W pierwszym meczu roku 2010 siatkarze częstochowskiego AZS-u zmierzą się w 1/8 Pucharu CEV na wyjeździe z francuskim Montpellier i nie są bez szans na wygraną. Rewanż 14 stycznia w hali Polonia. Na zwycięzcę tej pary czekać będzie prawdopodobnie rosyjska Iskra Odincowo
Mecz we Francji będzie dla częstochowian pierwszym po świąteczno-noworocznej przerwie. Akademicy podróżowali w środę i biorąc pod uwagę warunki atmosferyczne, dotarli na miejsce bez problemów.

- Wyjechaliśmy o godz. 2 w nocy, teraz jest przed 14, a my jesteśmy prawie na miejscu - mówił nam wczoraj w rozmowie telefonicznej libero częstochowian Paweł Zatorski. - To w sumie niemal 12 godzin, ale ważne, że podróż już za nami. Jesteśmy zmęczeni, ale dzisiaj mamy jeszcze zaplanowany trening.

Z drużyną nie ma pozyskanego przed kilkoma dniami Fina Toniego Kankaanpy. Przyjmujący nie został zgłoszony do rozgrywek Pucharu CEV, a poza tym do Polski ma dotrzeć w piątek. - Plan jest taki, aby przyleciał do Warszawy, poczekał tam na zespół i pojechał z nim do Olsztyna - mówi dyrektor sportowy klubu Ryszard Bosek.

Rywal akademików to 12. zespół Ligue A, który spisywał się dotychczas co najwyżej przeciętnie. Z 15 meczów wygrał ledwie sześć i zgromadził 18 punktów. Siatkarze z Montpellier raczej nie powtórzą w tym sezonie wyniku sprzed roku, kiedy wywalczyli sobie prawo gry w Pucharze CEV. Tym bardziej że na początku nowego roku prezentują kiepską formę. W miniony weekend przegrali wyjazdowy mecz w Rennes (ósma pozycja, 23 punkty) 0:3, zdobywając w sumie ledwie 53 małe punkty. Francuzi zagrali w składzie: Yoann Jaumel, Laurentiu Lica, Alexander Shafranovich, Philip Schneider, Ondrej Hudecek, Grégory Brachard, Rija Rafidison (libero), a najlepiej zaprezentował się rumuński atakujący Lica, który zdobył 17 punktów. Wydaje się, że 30-letni 60-krotny reprezentant Rumunii, od pięciu sezonów występujący w klubach ligi francuskiej, będzie dla akademików największym zagrożeniem. Chociaż warto też zwrócić uwagę na reprezentanta Czech Hudecka oraz drugiego z przyjmujących - Izraelczyka Shafranovicha.

- To zespół grający bardziej technicznie niż siłowo, na pewno będzie groźny - przekonuje Zatorski. - Słyszeliśmy, że ich silną bronią jest Lica, ale więcej dowiemy się na miejscu.

Oba zespoły z trudem przebrnęły pierwszą rundę. AZS dzięki zwycięstwu w tzw. złotym secie wyeliminował niemieckie Generali Unterhaching, a Francuzi mieli przeprawę z rumuńskim Tomisem Constanta. Przegrali na wyjeździe 0:3, aby w identycznym stosunku wygrać rewanż (27:25 w trzecim secie), a dodatkowego seta 17:15. Tomis co prawda zespołem z europejskiej czołówki nie jest, ale gra w nim kilku niezłej klasy siatkarzy, m.in. znany z występów w Resovii Kubańczyk Ihosvany Hernadez.

Spotkanie w Montpellier rozpocznie się o godz. 20.