Siatkówka. Akademicy się leczą

Aż siedmiu zawodników AZS-u leczy bądź ostatnio leczyło różnego rodzaju kontuzje i choroby. Pocieszające jest to, że w większości przypadków nie są to poważne problemy i do play-off drużyna powinna przystąpić niemal w komplecie
Niemal, ponieważ Dawid Murek, który w grudniu fatalnie skręcił staw skokowy, na pewno nie zagra do końca sezonu. Kapitan przechodzi obecnie rehabilitację i trudno w tej chwili powiedzieć, kiedy dokładnie wróci do treningów. Inni na najważniejszą część rozgrywek powinni się wyleczyć. Odbudowujący przeciążone kolano Wojciech Gradowski pauzuje trzy tygodnie. Nie zagrał w ostatnim, sobotnim meczu w Jastrzębiu i wciąż nie trenuje na pełnych obrotach. Skakać ma zacząć na czwartkowym treningu. Piotr Nowakowski musi z kolei oszczędzać bark, z którym już od dłuższego czasu ma problemy. On jednak gra i jeżeli nie wydarzy się nic złego, będzie grał do końca rozgrywek. Lekarze wyrazili na to zgodę. Po sezonie prawdopodobnie czeka go zabieg.

W Jastrzębiu oprócz Gradowskiego zabrakło najskuteczniejszego wśród atakujących PlusLigi Bartosza Janeczka i - niestety - w jego przypadku trudno powiedzieć, kiedy dojdzie do pełni sił. Wśród rezerwowych był Toni Kankaapaa, ale na boisku się nie pojawił.

- Bartek nie skacze. Ma zajęcia ze Zbyszkiem Sznoberem (trenerem odnowy biologicznej przyp. red.), w których więcej jest rehabilitacji niż siatkówki - wyjaśnia drugi trener częstochowian Michał Mieszko Gogol. - Z kolei Toniego dopadł wirus. On już w Jastrzębiu czuł się fatalnie i stwierdził, że nie da rady pomóc drużynie.

Przeciwko zdobywcy Pucharu Polski nie mogli również wystąpić Łukasz Wiśniewski (przeziębienie) i Fabian Drzyzga (problemy z plecami). Pierwszy wrócił już do treningów, a rozgrywający dochodzi do siebie i w niedzielnym meczu z Zaksą Kędzierzyn (godz. 14.45, hala Polonia) powinien być do dyspozycji trenerów.

- Cóż, musimy się dostosować do warunków. Zachować się mądrze, z głową, tak aby na play-off być w jak najlepszej sytuacji - dodaje trener Gogol. - Ostatnio zawodnicy dużo trenowali indywidualnie, ale od czwartku powinniśmy mieć dużo większe pole manewru.