Gierczyński na trzy lata w AZS-ie

To Już pewne. Krzysztof Gierczyński po dwóch latach spędzonych w Resovii Rzeszów wraca do AZS-u. - Nie ma już co ukrywać. W kolejnym sezonie będę grał dla Częstochowy - mówi zawodnik
Rozmowa z Krzysztofem Gierczyńskim

Tadeusz Iwanicki: Kiedy zapadła decyzja?

Krzysztof Gierczyński: W ostatnich dniach. Spotykaliśmy się kilka razy i się dogadaliśmy. Nie chciałem o tym jeszcze informować, ponieważ do końca lipca mam ważny kontrakt z Resovią, ale sam dyrektor klubu z Rzeszowa Marek Karbarz o tym wspomniał, więc nie ma już czego ukrywać. Dzwonili do mnie także dziennikarze z Rzeszowa, którym powiedziałem o swojej decyzji. Póki co formalnie wciąż jestem zawodnikiem Resovii, ale w kolejnym sezonie na pewno będę grał dla Częstochowy.

Co o tym przesądziło. Resovia proponowała Panu ponoć porównywalny kontrakt, w dodatku chciała Pana zatrzymać na trzy lata.

- Przyznam, że biłem się z myślami do samego końca. Nie wiedziałem co zrobić. W przypadku obu klubów były różne za i przeciw. O powrocie do AZS-u przesądziły między innymi sprawy rodzinne. Tutaj mam dom, a poza tym córka we wrześniu pójdzie do pierwszej klasy. Sportowo? Myślę, że w Częstochowie będę więcej grał. Wiem, że będę potrzebny tej drużynie. W Rzeszowie wypełniłem kontrakt chociaż z graniem bywało różnie. Po pierwszym sezonie nie wykonywałem jednak nerwowych ruchów jak niektórzy zawodnicy i wiem, że była to słuszna decyzja.

W AZS-ie będzie Pan grał przez najbliższe...?

- Trzy lata, chociaż początkowo wchodziła w grę dwuletnia umowa z opcją przedłużenia na jeszcze jeden rok. Wygląda na to, że zakończę karierę w klubie, w którym odnosiłem największe sukcesy, w którym dobrze się czułem i zawsze dobrze mi się grało.

Skoro powiedział Pan AZS-owi tak, to pewnie wie jakie klub ma plany.

- Działacze chcą zbudować silny, liczący się w PlusLidze zespół. Z tym, że wzmacniają się niemal wszyscy i to już od kilku sezonów. Z zagranicznych klubów wracają Polacy, liga jest coraz silniejsza, a zdobycie medalu przychodzi z coraz większym trudem. W zakończonych niedawno rozgrywkach o finale myślało pięć drużyn, a jedną z nich - Delectę Bydgoszcz wyprzedził w tabeli AZS. To świadczy o tym jak wyrównany jest poziom. W nowym sezonie o dobry wynik nie będzie łatwo, ale widzę że w Częstochowie podejmuje się rozsądne decyzje, więc nie powinno być źle.

Jakie ma Pan plany na najbliższe tygodnie?

- Obecnie jestem w Gorzowie. Generalnie odwiedzamy z żoną te miejsce, w których nie byliśmy przez ostatni rok, bo z Rzeszowa mieliśmy do nich ponad siedemset kilometrów. W Częstochowie będziemy niebawem. Musimy przygotować dom i się do niego przeprowadzić. Trzeba też będzie pojechać do Rzeszowa, m.in. na zakończenie szkoły, bo córka kończy zerówkę.

Rozmawiał Tadeusz Iwanicki.