Sport.pl

Kolejny faworyt ograny

SIATKÓWKA. Jastrzębski Węgiel, Asseco Resovia Rzeszów, a w sobotę Zaksa Kędzierzyn-Koźle. Częstochowski Tytan wygrał trzy kolejne mecze z silnymi rywalami, zdobył 8 punktów i na dobre zadomowił się na drugim miejscu w tabeli PlusLigi
Przed wyjazdem do Kędzierzyna Dawid Murek twierdził, że w meczu z Zaksą AZS ma szanse nawet na 3 punkty.

Okazało się, że wiedział, co mówi. Akademicy rozegrali w sobotę dobry mecz i odebrali punkty kolejnemu z faworytów. Wliczając Challenge Cup, było to już ich czwarte zwycięstwo z rzędu. Zwycięstwo chyba najcenniejsze z dotychczasowych, bo odniesione na gorącym terenie z rywalem, który nawet bez swojego asa - Sebastiana Świderskiego - ma wielki potencjał.

O punkty w Kędzierzynie akademikom zawsze było trudno, a mecze często kończyły się tie-breakami. W sobotę emocji również nie brakowało. AZS przegrywał 1:2, ale w czwartym i piątym secie zagrał koncertowo. Wielka w tym zasługa najbardziej doświadczonych w drużynie Murka i Krzysztofa Gierczyńskiego, ale nie mniejsza pozostałych zawodników. Choćby młodego Fabiana Drzyzgi, który podejmował ryzyko w trudnych momentach, czy Bartosza Janeczka. Kto wie czy jego efektowny pojedynczy blok oraz punktowa zagrywka nie miały decydującego wpływu na przebieg tie-breaka.

Spotkanie można podzielić na dwie części. Dwa pierwsze sety to zdecydowana przewaga najpierw gospodarzy, a następnie gości. Od trzeciej odsłony toczyła się niezwykle wyrównana walka, a z próbą nerwów, jaką jest tie-break, lepiej poradzili sobie goście.

Mecz z impetem rozpoczęli miejscowi, którzy odskoczyli na kilka punktów. Częstochowianie co prawda cały ich czas gonili, jednak jak się okazało, bez skutku, do czego przyczyniły się skuteczne bloki Jurija Gladyra i Patryka Czarnowskiego oraz kontry Michała Ruciaka. Po zmianie stron role się odwróciły i to częstochowianie seriami zdobywali punkty. Świetnie grę swoich kolegów prowadził Drzyzga, a pod siatką błyszczał był Piotr Nowakowski.

Trzecia partia była najbardziej wyrównana. Co prawda w pewnym momencie Zaksa prowadziła już 17:12, jednak po ataku Murka akademicy doszli ją na jedno "oczko" (22:21). Błędy AZS-u w końcówce zadecydowały o zwycięstwie kędzierzynian.

- Poziom spotkania nie był jakiś zachwycający. Oba zespoły robiły sporo błędów - komentował Krzysztof Gierczyński, przyjmujący Tytana. - Dobre momenty gry przeplatane były słabszymi fragmentami. Ale to wina systemu. Mecze rozgrywamy co trzy dni. Wszyscy są zmęczeni. Nie ma czasu trenować ani porządnie przygotować się do kolejnych spotkań.

Tie-break rozpoczął się po myśli gospodarzy. Dwie trudne piłki zepsuł Murek i Zaksa objęła prowadzenie 3:1. Od tego momentu grali już tylko akademicy. W kolejnych akcjach Murek w ataku już się nie mylił. Skutecznie zbijając w trudnych sytuacjach, cenne punkty dorzucił również Gierczyński. Do tego akademicy dołożyli dobrą grę w obronie i skuteczne kontry. Gdy po ataku Gierczyńskiego AZS miał już 5 punktów przewagi (10:5), stało się jasne, że 2 punkty wywalczą siatkarze z Częstochowy.

- Wiedzieliśmy, że ciężko będzie się grało w Kędzierzynie-Koźlu, bo to trudny teren - komentował Piotr Nowakowski, który został wybrany na najlepszego zawodnika spotkania. - Wygraliśmy 3:2 i zdobyliśmy cenne punkty. Już w sobotę gramy kolejny mecz z Fartem Kielce, więc musimy już zapomnieć o tym pojedynku. Zamierzamy się jednak chwilę pocieszyć, ponieważ był to dla nas ważny mecz - mówił.

- Pokazaliśmy, że jesteśmy zespołem. Duże brawa należą się również naszym trenerom, którzy świetnie przygotowali nas taktycznie do rywalizacji z Zaksą - cieszył się Murek. Kapitan Zaksy Paweł Zagumny żałował, że jego zespół nie wykorzystał atutu własnej hali. - Byliśmy świadkami dobrych akcji i prostych błędów - mówił. - Mecz rozgrywał się falami, najpierw serią zdobywaliśmy punkty, by później szybko stracić przewagę. Przy takim trybie rozgrywek ciężko jest utrzymać prawidłowy rytm gry. Szkoda, że przed własną publicznością, która dzisiaj naprawdę fajnie nas dopingowała, nie udało nam się wygrać dwóch czy nawet trzech "oczek". Rywal postawił trudne warunki. Niestety, nie wykorzystaliśmy naszej szansy w czwartym secie, kiedy to oddaliśmy przeciwnikom wiele prostych piłek - podsumował Zagumny.

Zaksa 2 (25, 18, 25, 19, 11)

Tytan AZS 3 (17, 25, 22, 25, 15)

Zaksa: Zagumny, Ruciak, Czarnowski, Jarosz, Urnaut, Gladyr, Gacek (libero) oraz Witczak,

Kaźmierczak, Wójtowicz, Smuc.

Tytan AZS: Drzyzga, Gierczyński, Wiśniewski, Janeczek Murek, Nowakowski, Dębiec (libero) oraz Gradowski, Oczko, Hebda.