Problem ma cała liga

Siatkarze Tytana AZS-u nie prezentują ostatnio najwyższej formy, ale regularnie gromadzą punkty. W trzech ostatnich meczach zdobyli ich siedem i są o krok od zapewnienia sobie prawa gry o medale
Akademicy na zakończenie rundy zasadniczej wygrali 3:2 w Kielcach z Fartem, potem zdobyli komplet punktów w Kędzierzynie, a w ostatniej kolejce po tie-breaku pokonali w Bydgoszczy Delectę. Poprawili dzięki temu i tak bardzo dobry bilans, a jeżeli w piątek w hali Polonia ograją warszawską Politechnikę, otworzą sobie drogę do półfinałów. Ostatnie wyniki akademików trzeba docenić, gorzej jednak, gdy przyjrzeć się statystykom. Tutaj już nie jest tak różowo. Wiedzą o tym trenerzy i zawodnicy, ale wyraźnie nie znają odpowiedzi na pytanie, dlaczego popełniają tyle błędów.

- Chciałbym wiedzieć, dlaczego tak się dzieje - mówi najbardziej doświadczony spośród graczy Tytana Krzysztof Gierczyński. - Wcześniej grało nam się łatwiej, teraz rzeczywiście zdobywanie punktów przychodzi z trudem. Najważniejsze jednak, że je gromadzimy i nasza pozycja w tabeli wciąż jest bardzo mocna. Oceniając nas, trzeba brać pod uwagę to, co się mówiło przed sezonem, a wtedy nie stawiano nas w gronie faworytów do medali. Dopiero z czasem okazało się, że w tej lidze jesteśmy w stanie sprawiać niespodzianki. W rundzie zasadniczej potrafiliśmy wygrać kilka meczów z rzędu, ale obiektywnie trzeba powiedzieć, że trochę dopisywało nam szczęście. Wykorzystaliśmy swoje szanse i m.in. dzięki temu jesteśmy teraz wysoko. Potem przyszedł dołek, a po nim nie udało nam się wrócić do gry, jaką prezentowaliśmy wcześniej. To fakt, że popełniamy teraz sporo błędów, ale to samo można powiedzieć o naszych rywalach. Ostatnie spotkanie w Bełchatowie pomiędzy liderem a wiceliderem też było przeciętne. Problem dotyczy całej ligi.

Dla niektórych tłumaczenie jest proste: drużyny grają za dużo, a nakładające się zmęczenie obija się na poziomie meczów. A co na to skrzydłowy Tytana?

- Faktem jest, że w krótkim czasie rozegraliśmy całą rundę zasadniczą, a niektóre drużyny dodatkowo po osiem czy dziesięć meczów w pucharach. Graliśmy bardzo dużo i w związku z tym mógł się pojawić pewien przesyt. Poza tym nasze organizmy mają określoną wytrzymałość. Wychodząc teraz na mecze, nie wiemy, czego możemy się po sobie spodziewać. Lepsze i gorsze momenty ma każdy, czy to bardziej doświadczony, czy młody zawodnik. Przyznaję, że ja też mam problemy z utrzymaniem równego poziomu. Ale z drugiej strony trudno się było spodziewać, że będę zdobywał po 25 punktów i wygrywał mecze. Mam już swoje lata i określone możliwości.

Akademicy mają swoje problemy, ale też niemało powodów do zadowolenia. Są na trzecim miejscu w tabeli, a zwycięstwo nad Politechniką może rozstrzygnąć o tym, że sezon zakończą w czwórce.

- To fakt, piątek może być w pewnym sensie decydujący - zgadza się Gierczyński. - Wygrywając, uzyskamy bardzo dużą przewagę nad Politechniką i będziemy w uprzywilejowanej pozycji. Ale to nie będzie łatwy mecz. Warszawa gra ostatnio dobrze i nie odda nam punktów za darmo. Będzie walczyć, bo wie, jaka jest stawka. Fajnie by było wygrać i przed kolejnymi meczami mieć spokojną głowę. Moglibyśmy się wówczas skoncentrować na walce o coś więcej. Ale póki co, trzeba Politechnikę pokonać.

Rozmawiał Tadeusz Iwanicki