Sport.pl

Andrzej Puczyński: Łagutowie jechali koncert

- Że bracia jadą Jarmuła? Coś w tym stylu. Lekko, na luzie, efektownie i do przodu - mówi były żużlowiec, dzisiaj trener młodzieży i specjalista od przygotowania toru Andrzej Jurczyński
Wszyscy zachwycają się w tym sezonie tym, co prezentują bracia Łagutowie. Czy na tobie też zrobili takie wrażenie?

Andrzej Puczyński: No, jadą chłopaki. Sprzętowo, logistycznie, kondycyjnie są świetnie przygotowani. Można powiedzieć: pełny profesjonalizm. Jak ktoś jedzie pod bandą na pełnym gazie i stać go jeszcze na to, żeby obejrzeć się za siebie, to znaczy, że ufa sobie w stu procentach. Wie, że go motocykl nie szarpnie, bo jak trzeba przepracował zimę. Łagutowie dobrze rozumieją się, jadąc w parze. Grigorij trochę szybciej dogadał się z motocyklami i pierwszy pokazał, co potrafi, ale z Marmą obaj jechali koncert.

Kibice porównują Rosjan z Józefem Jarmułą. A tobie kogo przypominają?

- Że jadą jak Jarmuła? Coś w tym stylu. Lekko, na luzie, efektownie i do przodu. Może w pewnym momencie Sławek Drabik tak jechał, Andrzej Jurczyński za najlepszych lat.

Łagutowie robią furorę, ale tracą trochę punktów. Z czego wynikają ich problemy na starcie?

- Musieli poznać nasz tor. Chyba trochę źle ocenili nawierzchnię i na starcie nie było za dobrze. Pod taśmą na pewno nie przegrywali refleksem. Mieli trochę za mocne motocykle, które przekręcały na starcie. Teraz jest dużo lepiej. Żeby zawodnicy nie musieli szukać przełożeń, staramy się robić taki sam tor na każde zawody, ale wiadomo, że to nie jest łatwe. W niedzielę trzeba było coś poprawić w trakcie meczu. Wystarczy, że słońce trochę mocniej przygrzeje, i warunki już są inne.

Zgodzisz się z opinią, że to Łagutowie wygrali Włókniarzowi mecz z Marmą?

- Mecz był na styku i wszystkie punkty były ważne. Te wywalczone przez juniorów też. Tak się ułożyło, że Łagutowie zdobyli ich po 10, ale Nermark miał 11. Każdy włożył serce w ten mecz i zrobił wszystko, na co go było stać. Ciężko było, bo brakło jeszcze jednego zawodnika, który zrobiłby ciutkę więcej.

Rozmawiał Tadeusz Iwanicki