Sport.pl

M.Mieszko Gogol: Decyzja jeszcze nie zapadła

- Walczę ze sobą. Spędziłem w Częstochowie trzy lata, związałem się z ludźmi, środowiskiem i trudno mi ot tak powiedzieć ?wyjeżdżam do Rzeszowa? - mówi trener Michał Mieszko Gogol, który najprawdopodobniej przeniesie się do Resovii
Tadeusz Iwanicki: Prezesi poinformowali ostatnio na konferencji prasowej, że mimo ważnego kontraktu dostał pan od nich wolną rękę. Odchodzi pan więc z AZS-u?

Michał Mieszko Gogol: Tego jeszcze nie wiem. Nie podpisałem żadnej umowy wstępnej czy przedwstępnej. Kluby rozmawiają, ale rozstrzygnięcia jeszcze nie ma. W maju zapytałem prezesa Pakosza, jaka jest sytuacja w klubie i czy ewentualnie mogę sobie czegoś szukać. Usłyszałem, że jest tragicznie i nie chcą mi blokować możliwości rozwoju, nie będą mi robić problemów. To było dla mnie jednoznaczne. Powiedziałem, że jeśli odejdę, to w przyszłości będę chciał tutaj wrócić być może w innej roli.

Rozumiem więc, że wszystko jest już przesądzone.

- Powiem, że walczę ze sobą. Podjęcie takiej decyzji nie jest łatwe. Spędziłem w Częstochowie trzy lata, związałem się z ludźmi, środowiskiem i trudno ot tak powiedzieć "wyjeżdżam do Rzeszowa". Ale są argumenty które za tym przemawiają. Sprawa numer jeden to mój rozwój. Dostałem propozycję pracy w roli asystenta trenera Kowala. Mam się zajmować analizą, taktyką i strategią gry. Nie jest tak, jak niektórzy twierdzą, że miałbym tam być statystykiem. Po prostu Resovia chce mieć dwóch asystentów, poza tym zamierza w nas inwestować. Mamy jeździć na szkolenia, staże, konferencje. Tak jak to miało miejsce w przypadku trenera Kowala, który uczył się przy Ljubomirze Travicy, ale na przykład był też na warsztatach w USA. Nie ma co ukrywać: Resovia daje trenerom możliwości z najwyższej półki. Pracując kolejny sezon w AZS-ie, pewnie też zrobiłbym postęp. Z tym że musiałbym pracować bez bodźców zewnętrznych, sam doskonalić swój warsztat. A to nie jest łatwe. Zmiany są konieczne. W AZS-ie uczyłem się u boku trzech trenerów i od każdego coś wyniosłem. Teraz jestem w kadrze i podglądam trenerów Anastasiego i Gardiniego. W Resovii będę pracował w nowym otoczeniu.

Właśnie, jak się panu pracuje w kadrze?

- Bardzo dobrze i bardzo dużo. Jesteśmy w trakcie Ligi Światowej i obowiązków mamy pod dostatkiem. Podczas tournée kadry po Ameryce ja zostałem w kraju razem z trenerami Panasem i Kowalem. Odpowiadam za analizę meczów z udziałem zespołów, na które możemy trafić w Final Eight, na przykład z Kubą czy Argentyną.

A co pan powie o trenerze Anastasim?

- Relacje w grupie są bardzo dobre. Jeśli chodzi o system pracy, to nie ma rewolucji. W ostatnich latach przez naszą ligę czy kadry przewinęło się trochę trenerów z zagranicy, którzy przywozili różne nowinki, systemy, z których korzysta się w innych ligach. Oczywiście trenerzy Anastasi i Gradini mają swoją specyfikę. Inaczej motywują zawodników, inaczej z nimi rozmawiają. I to są te nowe doświadczenia, o których mówiłem wcześniej.

A wyniki? Dla niektórych są zaskoczeniem?

- To jest nowy zespół, pierwszy raz gra w tym kształcie, dlatego wszystko, co dzieje się z jego udziałem, jest pewnym zaskoczeniem. Na pewno jego cechą jest waleczność. Ci zawodnicy dostali szansę i chcą się pokazać. W każdym meczu grają na sto procent. Chcą zdobywać punkty, mimo że awans do Final Eight mają zapewniony. Dla mnie duże wrażenie robi gra defensywna - współpraca między blokiem a obroną. Poza tym dojrzałość, cierpliwość w grze. Między innymi dzięki tym cechom udało się pewnie wygrać dwa razy z Portoryko. Z Brazylią oba mecze były bardzo dobre. Z USA drugi słabszy, bo na grze odbiło się zmęczenie. Generalnie można się tylko cieszyć i z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Dziękuję za rozmowę.