Łukasz Wiśniewski: Ciężka praca przynosi efekty

Najlepszy sportowiec Częstochowy i regionu Łukasz Wiśniewski otrzymał statuetkę z rąk prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka przed niedzielnym meczem Tytana AZS-u ze Skrą. - Nie spodziewałem się zupełnie, że nagroda trafi w moje ręce - komentował 23-letni środkowy akademików.
Zorganizowane przez naszą redakcję, Regionalną Radę Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz Wydział Kultury, Promocji i Sportu Urzędu Miasta przedsięwzięcie podsumowaliśmy w piątek podczas uroczystej gali w częstochowskim ratuszu. AZS miał w gronie laureatów aż pięciu reprezentantów: Łukasza Wiśniewskiego kapituła uznała za najlepszego sportowca, Marek Kardos został najlepszym trenerem, wiceprezes Roman Lisowski znalazł się w trójce wyróżnionych działaczy animatorów, a kolejni dwaj siatkarze - Fabian Drzyzga i Dawid Murek - wśród 10 najlepszych sportowców. "Wiśnia" otrzymał statuetkę przy akompaniamencie braw kibiców, którzy wyjątkowo licznie stawili się na spotkaniu ze Skrą. Laureatom nagrody wręczali prezydent Matyjaszczyk, wiceprezes PZPS-u Andrzej Gołaszewski, prezes PGE Skry Konrad Piechocki i działacze Tytana AZS: Konrad Pakosz, Roman Lisowski i olimpijczyk Ryszard Bosek.

Tadeusz Iwanicki: Czy to wyróżnienie mocno cię zaskoczyło?

- Nie spodziewałem się zupełnie, że nagroda trafi w moje ręce. Lista nominowanych była długa i robiła wrażenie. Każdy miał na koncie osiągnięcia. Wskazano na mnie i bardzo dziękuję wszystkim za oddane na mnie głosy. Myślę, że przez te lata, które gram w Częstochowie, w pewnym sensie zapracowałem sobie na nie.

Czujesz, że twoja kariera nabiera tempa?

- Staram się dawać z siebie maks na treningach. To samo podczas meczów - czy to w lidze, czy w pucharach, czy też w reprezentacji. Jak widać, ciężka praca przynosi efekty, z czego jestem bardzo zadowolony. Byłem na Pucharze Świata, ale powiedzmy sobie szczerze, że w Japonii za dużo nie pograłem. Jestem jednak wdzięczny trenerowi, bo ten wyjazd był dla mnie sporym przeżyciem i ogromnym doświadczeniem. Oczywiście bardzo chciałbym dostać po zakończeniu sezonu kolejne powołanie.

Czujesz się już siatkarzem dojrzałym, mając 23 lata?

- Absolutnie nie. Jestem młody i - jak już wspomniałem - muszę ciężko pracować. Są zawodnicy w kadrze, którzy mają więcej lat ode mnie, a nadal cały czas się rozwijają i podnoszą umiejętności.

Które miejsce albo jaki wynik da ci w tym sezonie satysfakcję?

- Na razie chcemy zająć jak najwyższe miejsce po rundzie zasadniczej, a później zobaczymy. Nadal jesteśmy w grze w europejskich pucharach. Tam też możemy coś ugrać.

Rozmawiał Tadeusz Iwanicki