Krzysztof Gierczyński żegna się z AZS-em: Wspólnie z kibicami tworzyliśmy wspaniałą atmosferę. Dziękuję!

- Kiedyś wyobrażałem sobie, że moja przygoda z siatkówką zakończy się w hali Polonia, lecz wszystko wskazuje na to, że stanie się inaczej. Kariera sportowca podobnie, jak życie, do końca jest nieprzewidywalna. - mówi Krzysztof Gierczyński, który z AZS-u Częstochowa przeniósł się do Jastrzębskiego Węgla.
Artur Kucharski: Jastrzębski Węgiel poinformował, że został Pan nowym zawodnikiem tego klubu. Tym samym potwierdziły się informacje "Gazety" z końca maja, o Pana przenosinach na Śląsk.

Krzysztof Gierczyński: - Tak, to prawda. Od przyszłego sezonu będę zawodnikiem Jastrzębskiego Węgla. O tym, że będę szukał nowego klubu czułem już na przełomie roku, a 2 stycznia 2012 roku było już raczej wszystko przesądzone. Łudziliśmy się jeszcze z kolegami z drużyny, że coś jeszcze pozytywnego się wydarzy, ale potwierdził się czarny scenariusz. Sponsor tytularny nie przedłużył umowy. Dla kilku zawodników w klubie nie ma miejsca, bo po prostu klub nie zdoła ich utrzymać.

Kiedy rozpoczęły się negocjacje z Jastrzębskim Węglem?

- Oczywiście nie było tak, że dzień po informacji o tym, że firma Selena nie przedłuży sponsoringu, pojawiły się propozycje. Z Jastrzębskim Węglem rozmowy trwały już jakiś czas, ale cały czas wierzyłem, że sytuacja się wyklaruje w AZS-ie i ciągłość mojego kontraktu będzie zachowana. Niestety, rozmowy podjęte z działaczami zakończyły się rozwiązaniem kontraktu. Ze względów rodzinnych jest to dla mnie bardzo trudna decyzja. Natomiast ze względów sportowych trafię do jednego z najlepiej zorganizowanych klubów w Polsce, który chce walczyć o najwyższe cele. Klub, który w ciągu ostatnich lat przeszedł ogromne zmiany.

Na ile sezonów związał się Pan z JW?

- Kontrakt będzie obowiązywał przez dwa lata. Chciałbym jeszcze raz podziękować wszystkim kibicom, z którymi wspólnie tworzyliśmy wspaniałą atmosferę w hali Polonia. Kiedyś wyobrażałem sobie, że moja przygoda z siatkówką zakończy się w hali Polonia, lecz wszystko wskazuję na to, że stanie się inaczej. Kariera sportowca podobnie, jak życie, do końca jest nieprzewidywalna.

Rozmawiał Artur Kucharski