Kontuzja Dawida Murka. 6 listopada zabieg, potem minimum cztery tygodnie rehabilitacji

Dawid Murek we wtorek przejdzie w Bieruniu artroskopię kolana. Kontuzja wykluczy z gry kapitana AZS-u nie na trzy tygodnie, jak wcześniej się spodziewano, ale na blisko dwa miesiące. - Trzeba było zrobić z tym porządek - mówi krótko 35-letni zawodnik.
Tadeusz Iwanicki: Kontuzja okazała się jednak groźniejsza, niż wszyscy przypuszczali...

- Niestety tak. Teoretycznie można to było podleczyć i próbować grać, ale to byłoby ryzyko. Poza tym doktor Ficek [Krzysztof Ficek, ten sam, który zajmował się stopą Mai Włoszczowskiej - przyp. red.], u którego byłem na konsultacjach, stwierdził, że łąkotka też nie wygląda dobrze i trzeba ją wyczyścić. Zrobi więc porządek z jednym i drugim.

Co jest przyczyną twoich kłopotów?

- W kolanie zrobiła się torbiel, zbierały się płyny, które ściekały aż do łydki. Na początku myśleliśmy ze Zbynią [Zbigniewem Sznoberem, trenerem odnowy biologicznej - przyp. red.], że problem nie jest aż tak poważny. Miałem w Częstochowie ściągany płyn, zrobiłem sobie przerwę w trenowaniu, ale na boisko wróciłem na krótko. Problem się powtórzył i zrobiliśmy USG. Doktor Ficek to świetny fachowiec. Ufam mu. Skoro stwierdził, że trzeba zrobić artroskopię, to trzeba. Współpracowałem z nim, lecząc kontuzję, której nabawiłem się w Kędzierzynie. To on skierował mnie do doktora Cholewińskiego, który jest jego kolegą po fachu.

Kiedy zabieg?

- 6 listopada w klinice w Bieruniu. Potem czekają mnie cztery tygodnie rehabilitacji. To długo, ale uznałem, że lepiej to zrobić raz a dobrze. Liczę, że na początku drugiej rundy będę już mógł wspomóc drużynę. Oczywiście to są wstępne prognozy. Zobaczymy, co wyjdzie w trakcie zabiegu. Tak naprawdę dopiero po nim dowiem się od doktora Ficka, ile jeszcze potrwa moja przerwa w graniu. Na pewno nie będę robił nic na siłę. Zdaję sobie sprawę, w jakim jestem wieku. Wiem, że mój organizm może potrzebować więcej czasu, żeby się pozbierać. Ale jestem dobrej myśli.

Drużynę czekają bez ciebie trudne chwile.

- No tak, ale przecież młodzież ma się ogrywać. Takie było zadanie na ten sezon i czy to ze mną, czy beze mnie, będzie realizowane. Pewnie, że chciałbym pomagać chłopakom. Mam taki charakter, że ciężko mi siedzieć i patrzeć z boku. Ale widocznie tak musi być.

W dwóch ostatnich meczach zespół nie radził sobie w przyjęciu zagrywki, a twoi młodsi koledzy podkreślali, że brak Dawida Murka był bardzo widoczny...

- Miłe, że doceniają moją pomoc, ale teraz muszą sobie radzić sami. Może nie do końca sami, bo przecież jest Andrzej Stelmach, który ma jeszcze większe doświadczenie ode mnie. Nie będzie im łatwo, bo to PlusLiga, ale muszą jakoś przełożyć pracę wykonywaną na treningach na grę w meczach.

Przed drużyną mecz z Treflem Gdańsk. Będzie pierwszy set, może punkt?

- Trudno powiedzieć. Za nami kilka meczów, w których teoretycznie powinniśmy coś ugrać, a nie ugraliśmy. Z Gdańskiem też będzie ciężko. To Trefl będzie faworytem, ale ja mimo wszystko jestem dobrej myśli. Wygląda na to, że z Treflem będziemy się bić o 9. miejsce i dobrze by było mu odebrać jakieś punkty. Powiem tak: nie ma się co przejmować tym, co było. Trzeba walczyć. Gdańsk nie ma w składzie gwiazd czy ludzi, których trzeba się obawiać. Mają pewne doświadczenie, ale na pewno da się z nimi wygrać.

Rozmawiał Tadeusz Iwanicki.