W akademickich derby w Warszawie Politechnika wyraźnie lepsza od AZS-u

Siatkarzom AZS-u nie udał się wyjazd do Warszawy na mecz z Politechniką. Częstochowianie ulegli rywalom 0:3 i była to ich druga wyraźna porażka w sezonie. - Jestem cholernie zawiedziony postawą całego zespołu - podsumował prezes AZS-u Konrad Pakosz.
Trener Marek Kardos przeciwko Politechnice wystawił nieco inny skład niż w meczu z Jastrzębskim Węglem. Na ławce rezerwowych usiadł Michał Bąkiewicz, a w podstawowej szóstce pojawił się Dawid Murek. Jak ta zmiana wpłynęła na postawę zespołu? Doświadczony Murek tak jak przed tygodniem "Bąku" zrobił swoje w przyjęciu zagrywki, ale pod siatką nie był w stanie wiele zwojować. Zresztą nie tylko on i to była główna przyczyna porażki.

Częstochowianie źle rozpoczęli spotkanie w Arenie Ursynów. W pierwszym secie gospodarze już na pierwszej przerwie technicznej posiadali 3-punktową przewagę. Potem długo ją utrzymywali, aż w końcu wykorzystali kontrataki wyprowadzone przy swoim serwisie przez Rumuna Radu Gontariu i objęli prowadzenie 14:9. Asowa zagrywka Macieja Pawlińskiego dała im 15. punkt i komfortową sytuację. Politechnika złapała wiatr w żagle i nie wypuściła szansy z ręki. Wygrała wyraźnie, do 19.

AZS, chcąc podjąć walkę z warszawianami, koniecznie musiał poprawić skuteczność w ataku. Zwłaszcza Michał Kamiński i Miłosz Hebda, na których miała się opierać ofensywna gra drużyny, a którzy w pierwszej partii skończyli ledwie cztery z szesnastu ataków (dla porównania, lider Politechniki - Gontariu - miał 83-procentową skuteczność). Hebda zaczął grać lepiej i obok Jakuba Vesely'ego okazał się najbardziej wartościowym graczem AZS-u (zdobył w sumie 16 pkt., z czego 12 w ataku, trzy po asowych zagrywkach i 2 blokiem), ale o Kamińskim powiedzieć tego nie można.

Na początku drugiej partii drużyna Marka Kardosa odbudowała się dzięki serii udanych bloków (było 6:3). Z czasem gra się jednak wyrównała, a w drugiej części seta znowu do głosu doszli miejscowi. Częstochowianie próbowali walczyć w końcówce. Przy stanie 19:22 można było się jeszcze łudzić, że odwrócą losy seta. Nie zdołali. Przegrali 20:25.

W dwóch pierwszych partiach przewaga Politechniki najbardziej widoczna była w ataku. W trzeciej obraz gry się zmienił. AZS długo przeważał, poprawił statystyki i powinien wygrać. Niestety, wyraźnie prowadząc w jednym ustawieniu, stracił pięć punków. Roztrwonił całą przewagę, a potem jeszcze nie wykorzystał piłki setowej i przegrał na przewagi 27:29.

- Ta końcówka nie ma większego wpływu na ocenę naszej gry. Jestem cholernie zawiedziony postawą całego zespołu. Bo przegrać można z każdym, ale trzeba podjąć walkę. A my tej walki dzisiaj nie podjęliśmy. I zarząd tego tak nie zostawi - podsumował na gorąco prezes AZS-u Konrad Pakosz.

AZS Politechnika Warszawska 3 (25, 25, 29)

AZS Częstochowa 0 (19, 20, 27)

AZS Politechnika: Zatko, Szalpuk, Sacharewicz, Gontariu, Pawliński, Nowak, Potera (libero) oraz Adamajtis, Smoliński, Woicki.

AZS Częstochowa: Kozłowski, Hebda, Vesely, Kamiński, Murek, Kaźmierczak, Piechocki (libero) - Bąkiewicz, Bednorz, Marcyniak, Kaczyński.