Sport.pl

Nie ma końca sporu o Grzegorza Boćka. Zaksa się odwołuje

Sąd odwoławczy przy Polskim Związku Piłki Siatkowej postanowił wstrzymać wykonanie decyzji dotyczących kar nałożonych na Zaksę Kędzierzyn-Koźle i Grzegorza Boćka. Powód: w ciągnącej się od kilku miesięcy sprawie pojawiły się nowe wnioski.
Działacze AZS-u od początku podkreślali, że w sporze o Boćka mają rację. Twierdzili, że z zawodnikiem wiązała ich ważna umowa na sezon 2013/14, i żądali ukarania Boćka dwuletnią dyskwalifikacją. Zarząd PZPS oddalił ten wniosek, ale sąd odwoławczy zdecydował w ostatnich dniach o zawieszeniu zawodnika i nałożeniu kar finansowych na niego i klub. Bociek miał nie zagrać w czterech najbliższych meczach Zaksy Kędzierzyn-Koźle w ramach PlusLigi, a do tego zapłacić 25 tys. zł kary. Z kolei na klub z Kędzierzyna nałożono aż 60 tysięcy grzywny. To miał być finał sporu o przynależność klubową byłego siatkarza AZS-u. Tak bynajmniej zinterpretowano decyzję sądu odwoławczego w częstochowskim klubie.

- Jesteśmy zadowoleni z tego, że po wielu miesiącach zapadło w końcu rozstrzygnięcie - mówił we wtorek prezes klubu Konrad Pakosz. - Decyzje sądu w obu sprawach - i tej z Grzegorzem Boćkiem, i z klubem Zaksa SA - w pełni uznają pozew naszego klubu, potwierdzając tym samym istnienie łączącego nasz klub kontraktu z Grzegorzem Boćkiem.

Zarząd AZS-u wezwał zawodnika do stawienia się na zajęciach treningowych w piątek, 24 stycznia 2014 roku, o godz. 16.00 w Hali Sportowej "Częstochowa". Tymczasem w środę w sprawie nastąpił kolejny zwrot.

Klub z Kędzierzyna i Bociek wnioskowali o stwierdzenie nieważności prawomocnych decyzji sądu odwoławczego i wstrzymanie ich wykonania. Sąd w nowym składzie, przychylając się do wniosków, zdecydował o wstrzymaniu wykonania decyzji, a w przyszłym tygodniu rozpatrzy wniosek o ich nieważności.

Więcej o: