AZS wyrwie się z marazmu? Widać pozytywne oznaki, ale...

AZS rozpoczyna w piątek 28. kolejny sezon w najwyższej klasie rozgrywek, a 15. w PlusLidze. Czego tym razem możemy oczekiwać po akademikach?
Dwa ostatnie nie były dla nich udane. Klub dysponował skromnym budżetem, co odbiło się na sportowej wartości drużyny i wynikach. Czy teraz będzie lepiej, czy drużynie uda się wydostać z ogona tabeli? Czy klub poczyni krok w rozwoju? Sportowo zadanie wydaje się być bardzo trudne. Liga znowu się rozrosła (tym razem aż do 14 zespołów), ale konkurencja wcale nie będzie słabsza. Bardzo wyraźny jest podział na bogatych i biednych, ale widać też sporą grupę drużyn o zbliżonym potencjale, dla których stawką będzie walka o miejsce w połowie tabeli i udział w play-offach. AZS właśnie do niej się zalicza. Podczas letniej przerwy zdecydowano się na niemal całkowitą przebudowę kadry. Zrezygnowano z większości doświadczonych zawodników (włącznie z Dawidem Murkiem), a zdecydowano się sięgnąć po anonimowych obcokrajowców, zawodników, którzy w ostatnich sezonach szukali dla siebie miejsca i przenosili się z klubu do klubu (Bartosz Janeczek, Adrian Stańczak, Mateusz Przybyła) oraz grupę młodych i bardzo młodych graczy. Ta ostatnia jest wyjątkowo szeroka, co ma być sygnałem, że AZS na poważnie wraca do pracy z młodzieżą. Że nie zamierza już szkolić na potrzeby Skry Bełchatów, czego kibice nie potrafili zaakceptować, ale na własny użytek. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedno. Praca z młodzieżą ma mieć szerszy wymiar niż dotychczas. Opierając się na współpracy z Fundacją Alchemia Sportu i powołanym w ubiegłym roku Stowarzyszeniem Częstochowska Siatkówka, klub chce zbudować system szkolenia z prawdziwego zdarzenia - przyciągnąć utalentowaną młodzież z Częstochowy i regionu. Jeżeli te plany mają rzeczywiście solidne fundamenty, a zapał szybko się nie skończy, jest szansa, że za kilka lat doczekamy się stuprocentowych wychowanków. Stuprocentowych, czyli takich, którzy stąd pochodzą i tutaj zostali od początku ukształtowani.

Szkolenie i związane z nim plany to jedno, a PlusLiga i dotyczące jej potrzeby to drugie. W sezonie 2012/13 AZS ledwie wiązał koniec z końcem, w minionym było niewiele lepiej. Teraz w budżecie ma być więcej, m.in. dzięki pozyskaniu sponsora (spółka Operator ARP) i większemu wsparciu z miasta, ale biorąc pod uwagę potrzeby i tak niewiele. Zwłaszcza jeżeli możliwości AZS-u porówna się z najbardziej możnymi ligi, których budżety już dawno przekroczyły wartość dziesięciu milionów i powoli dobijają do dwudziestu. AZS przy Asseco Resovii, Jastrzębskim Węglu, ZAKS-ie Kędzierzyn-Koźle, PGE Skrze Bełchatów czy nawet Lotosie Gdańsk wygląda jak ubogi krewny. Tutaj dystans jest ogromny, ale to, co wokół klubu działo się w ostatnich miesiącach, daje pewne podstawy do optymizmu. Wygląda na to, że AZS wyrwał się z marazmu, że zaczyna się rodzić coś nowego. Czy rzeczywiście, zależeć będzie od aktywności nowego właściciela, który jakiś czas temu przejął klub i... stanął z boku oraz władz spółki, w których wkrótce mogą nastąpić zmiany.