Sport.pl

Jastrzębski Węgiel, kolejna potęga na drodze AZS-u

Po porażce z Zaksą w drugiej kolejce PlusLigi AZS zmierzy się z kolejnym z kandydatów do medali - Jastrzębskim Węglem. I oby wyszedł z tego pojedynku z twarzą.


Częstochowianie staną przed bardzo trudnym zadaniem. Jastrzębianie to jedna z finansowych i sportowych potęg w PlusLidze. Klub, który z roku na rok przebudowuje zespół, sięgając po znanych obcokrajowców i co roku jest w ścisłej czołówce rozgrywek. Ostatni sezon przyniósł brązowy medal, drugie miejsce w Pucharze Polski, a na dodatek awans do finałowego turnieju Ligi Mistrzów. Jastrzębianie co prawda zajęli w nim trzecie miejsce, ale to i tak był wielki sukces drużyny prowadzonej przez Lorenzo Bernardiego. Dziś charyzmatycznego Włocha już w Jastrzębiu nie ma (razem z Michałem Kubiakiem przeniósł się do Halkbanku Ankara), ale są nowe gwiazdy i nowe oczekiwania. W JW. ponownie postawili na trenera z Włoch (Roberto Piazzę), a transferem numer jeden wydaje się Denis Kaliberda, reprezentant Niemiec, o którym dużo i wyłącznie bardzo dobrze mówiło się podczas rozgrywanych w Polsce mistrzostw świata. To on ma zastąpić Kubiaka i ma być jednym z motorów napędowych zespołu. Na Śląsk wrócili też Zbigniew Bartman i doświadczony środkowy Grzegorz Kosok, a są jeszcze gwiazdy ostatniego sezonu Michał Łasko czy Michal Masny. JW wydał kilkanaście milionów i znowu ma drużynę na miarę podium. Takich rywali jak AZS powinien zmiatać z boiska, ale trzeba liczyć, że akademicy wyjdą z tego pojedynku z twarzą. Mówiąc inaczej, będą walczyć i spróbują zdobyć choć seta, co dla nowej i w porównaniu do rywali, zbudowanej za grosze drużyny, byłoby sukcesem.

AZS rozpoczął sezon od meczu z Zaksą i tak jak można się było spodziewać, doznał porażki. Biorąc jednak pod uwagę, że zespół musiał sobie radzić bez najbardziej doświadczonego w kadrze Michała Bąkiewicza (podczas rozgrzewki doznał kontuzji pleców i wróci do gry najwcześniej za dwa tygodnie), nie był to zły występ. Kibicom przypadła do gustu gra hiszpańskiego rozgrywającego Miguela de Amo. Nieźle wypadli także inni nowi zawodnicy: zastępujący Bąkiewicza Białorusin Maksim Khilko, młody przyjmujący Rafał Szymura i środkowy Mateusz Przybyła. Wygląda na to, że ta grupa ma potencjał i stać ją na jeszcze lepszą grę niż w meczu z Zaksą. Po kolejnym tygodniu treningów powinna zaprezentować coś więcej. Czy tak będzie, okaże się w sobotnie popołudnie.

Początek spotkania w Jastrzębiu o godz. 17.

W innych meczach zagrają:

Piątek: Lotos Trefl Gdańsk - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, Cuprum Lubin - PGE Skra Bełchatów.

Sobota: Cerrad Czarni Radom - MKS Banimex Będzin, AZS Politechnika Warszawska - Effector Kielce, Indykpol AZS Olsztyn - Transfer Bydgoszcz, Asseco Resovia Rzeszów - BBTS Bielsko-Biała

Więcej o: