Czy siatkarze AZS-u tym razem zaskoczą na plus? W sobotę mecz z Czarnymi

Siatkarze AZS-u wrócili z wyjazdowego meczu z warszawską Politechniką z pustymi rękami, ale zapowiadają, że w sobotę z Cerradem Czarnymi Radom powalczą o zwycięstwo (TUTAJ wygrasz bilety na mecz). Łatwo nie będzie, bo rywal jest naprawdę silny.
Po trzech kolejkach akademicy mają na koncie jeden punkt wywalczony w Jastrzębiu. Dwa wygrane sety z jednym z potentatów ligi to była miła niespodzianka, ale trzy dni później miało miejsce pewnego rodzaju rozczarowanie. Bo tak należy interpretować porażkę do zera w Warszawie (Relacja z meczuTUTAJ). Dwa sety były w tym meczu co prawda "na styku", ale nie udało się wygrać żadnego. Poza tym częstochowianie popełnili sporo błędów, w samej zagrywce aż 17. Chcąc powalczyć z prowadzoną przez Roberta Prygla drużyną z Radomia, będą musieli zagrać zdecydowanie lepiej. Czarni, którzy mają w składzie dwóch brązowych medalistów mistrzostw świata Dircka Westphala i Lucasa Kampę, rozpoczęli sezon naprawdę dobrze. Z trzech meczów wygrali dwa, w trzecim po pasjonującym pojedynku ulegli 2:3 Treflowi Gdańsk, który w PlusLidze staje się nową siłą. Radomianie po trzech kolejkach zajmują w tabeli czwarte miejsce, a ustępują tylko PGE Skrze, Asseco Resovii i Treflowi.

Czarni to ciekawy rywal i choćby z tego powodu warto wybrać się do hali na Zawodziu. Chociaż nie tylko. Wydaje się, że nowy AZS ma spore możliwości i jest w stanie stworzyć ciekawe widowisko. Poza tym w sobotę swój debiut przed częstochowską publicznością będzie miał Białorusin Artur Udrys, który zagrał już w Warszawie i Jastrzębiu i pokazał, że może być sporą wartością drużyny.

- Nasza gra w każdym meczu wyglądała inaczej, do Warszawy była coraz lepsza, ale tam zabrakło, niestety, kolejnego kroku do przodu - mówi dla czestochowa.sport.pla libero akademików Adrian Stańczak. - W sobotę będziemy chcieli pokazać się z jak najlepszej strony i zdobyć trzy punkty. Rywale mają w składzie znane nazwiska, ale postaramy się o niespodziankę. Na pewno włożymy w ten mecz całe serce.

O przyczynach niepowodzenia w Warszawie Stańczak mówi tak: - Wygląda na to, że nie poradziliśmy sobie z presją. Graliśmy z rywalem w naszym zasięgu, każdy z nas bardzo chciał wygrać i chyba to nas obciążyło psychicznie. W dwóch setach potrafiliśmy podjąć walkę i niewiele brakowało do wygranych, ale skończyło się na porażce w trzech setach. Musimy szybko zapomnieć o tym, co było w Warszawie, bo myślenie o porażce niczego pozytywnego nie wnosi - kończy libero AZS-u.

Początek sobotniego meczu w Hali Sportowej "Częstochowa" o godz. 17.

Więcej o: