Młody rozgrywający AZS-u przed meczem z Lotosem: Może urwiemy im jakieś punkty

W przegranym spotkaniu z Transferem Bydgoszcz (FotorelacjaTUTAJ )jednym z tych, który miał ratować sytuację był Konrad Buczek. Młody rozgrywający zastąpił Hiszpana Miguela De Amo i zaprezentował się korzystnie. - Nie udało się odwrócić tego meczu, ale mogę obiecać, że gdy tylko trener da mi szansę, znowu będę starał grać najlepiej jak potrafię - mówi młody rozgrywający.
Tadeusz Iwanicki: W środę mecz z Lotosem (Biletu można wygraćTUTAJ). Rywal jest z jeszcze wyższej półki niż Transfer, z którym przegraliście w niedzielę 1:3...

Konrad Buczek: - Nie mamy nic do stracenia. Gdańsk będzie faworytem, będzie musiał zdobyć trzy punkty, a my postaramy się sprawić niespodziankę. Tak jak ostatnio z Radomiem. Będzie bardzo trudno, ale mam nadzieję, że urwiemy im jakieś punkty.

Widziałeś jakiś ligowy mecz Lotosu Trefla?

- Oglądałem ich w telewizji i wiem, że mają bardzo dobrze ułożony zespół, co z pewnością jest zasługą trenera Anastasiego. Ale, liczę, że z nami nie będą grali tak dobrze jak dotychczas. Że pokażemy swoją siatkówkę i powalczymy o niespodziankę.

Twoim zdaniem, w czym konkretnie tkwi siła gdańszczan?

- Mają mistrza świata Mateusza Mikę. Zawodnika, który ma świetne przyjęcie i atak. Ich rozgrywający lubi grać środkiem, często wykorzystuje ten element i tutaj trudno ich będzie zatrzymać. Ale może? Jeżeli będziemy dobrze zagrywać, to może podejmiemy walkę.

Co się stało w spotkaniu z Transferem, dlaczego po wysoko wygranym pierwszym secie, tak słabo prezentowaliście się w kolejnych?

- Wyszliśmy na boisko z założeniem, że nie mamy nic do stracenia. Wychodziło nam praktycznie wszystko: zagrywka, przyjęcie, atak, blok. Pokazaliśmy, że potrafimy grać, ale od drugiej partii wszystko się zmieniło. Bydgoszczanie rzucili wszystko na jedną szalę, postawili na zagrywkę. Dawid Gunia na początku tego drugiego seta zrobił przewagę, grało im się łatwiej, a nam gorzej. Musieliśmy gonić, ale rywale bardzo dobrze przyjmowali i nie mogliśmy rozwinąć skrzydeł. Dodatkowo Paweł Woicki bardzo dobrze rozgrywał i mieliśmy trudności w bloku. W czwartym secie, przy stanie 17:17 była szansa żeby powalczyć, ale Nikodem Wolański odrzucił nas zagrywką od siatki. Znowu pojawiły się problemy i przegraliśmy.

Ty wszedłeś na boisko z ławki rezerwowych, byłeś jednym z tych, który miał ratować sytuację i...

- I cieszę się, że trener dał mi szansę. Miguel de Amo jest dużym wzmocnieniem, ostatnie dwa mecze zagrał super, nie było się do czego przyczepić. Z Transferem też wypadł dobrze, ale w związku z tym, że bydgoszczanie odrzucili nas od siatki, mieliśmy też problemy z rozegraniem. Wszedłem za Miguela i dałem z siebie wszystko. Nie udało się odwrócić tego meczu, ale mogę obiecać, że gdy tylko trener da mi szansę, znowu będę starał grać najlepiej jak potrafię.

Rozmawiał Tadeusz Iwanicki