Żużel. Włókniarz jedzie do Leszna. Jakie ma szanse?

W lany poniedziałek początek rozgrywek w Enea Ekstralidze. Włókniarz tak jak przed rokiem w pierwszym meczu zmierzy się z Unią Leszno. Wicemistrzem Polski, który mierzy w kolejny sukces
Wiosną 2011 roku Włókniarz po dramatycznym spotkaniu minimalnie przegrał z Unią na Arenie Częstochowa. Teraz zadanie będzie jeszcze trudniejsze, bo "Bykom" trzeba będzie stawić czoła na wyjeździe. A na specyficznym torze w Lesznie wygrywa mało kto. Ba, mało kto podejmuje walkę. W ubiegłym sezonie zwyciężyć na stadionie Alfreda Smoczyka udało się jedynie Stali Gorzów, a remis wywalczył toruński Unibax. Resztę spotkań Unia rozstrzygała na swoją korzyść, w większości przypadków wyraźnie. Włókniarzom na zakończenie rundy zasadniczej spuściła lanie - 60:30. Jak będzie w świąteczny poniedziałek? Leszczynianie dość mocno zmienili skład. Wprowadzili do niego braci Pawlickich, ale z pewnością nie jest to osłabienie. Obaj, choć młodzi, mają już spore doświadczenie, potrafią twardo walczyć i wygrywać. W przedsezonowych testach prezentowali się korzystnie. Podobnie pozostali zawodnicy Unii. Może z wyjątkiem Damiana Balińskiego, który jednak przyzwyczaił już wszystkich do chimerycznej jazdy. W poniedziałek może zdobyć kilka punktów, ale równie dobrze kilkanaście.

Unia wystawiła na Włókniarza skład z aż czwórką juniorów. Oprócz Przemysława i Piotra Pawlickich znaleźli się w nim Kamil Adamczewski i Tobiasz Musielak. Poza tym największa gwiazda "Byków" Jarosław Hampel, który na rozpoczęcie cyklu Grand Prix zajął drugie miejsce w nowozelandzkim Auckland, znajdujący się w wysokiej formie Australijczyk Troy Batchelor oraz wspomniany Baliński. Zestawianie częstochowian wydawało się oczywiste. Rafał Szombierski dostał szansę od właścicieli klubu, podpisał kontrakt z Włókniarzem, ale wygląda na to, że swoich obowiązków znowu nie potraktował poważnie. Na treningach i w sparingach prezentował się kiepsko, a po starcie w turnieju par został wygwizdany przez kibiców. Nic dziwnego, że "Szumina" do Leszna nie jedzie, a można się spodziewać, że w formie, jaką prezentuje, szybko szansy od trenera Janusza Stachyry nie dostanie (prezes Paweł Mizgalski przyznał, że Stachyra taki we Włókniarzu ma angaż), jeżeli w ogóle.

Trener i menedżer Jarek Dymek, którzy wspólnie mają odpowiadać za wyniki drużyny, zabiorą do Leszna trójkę nowych zawodników - Chrisa Harrisa, Grzegorza Zengotę i Mirosława Jabłońskiego. Postawa pierwszego z nich jest sporą niewiadomą. Anglik, jeżdżąc na Wyspach, wielkiej formy nie prezentował, w Nowej Zelandii też nie błysnął (zajął odległe 11. miejsce). A jest jeszcze pytanie, jak przygotował się do startów w ekstralidze. Jabłoński i Zengota jeździli przed sezonem bardzo dużo, a Dymek bardzo na nich liczy. Także w kontekście meczu w Lesznie.

- Konsultowali plany ze mną i z Januszem. Ścigali się u nas i na torach rywali. Przetestowali sprzęt, wiedzą, czego mogą oczekiwać po silnikach i po naszym torze. I te wszystkie doświadczenia powinny im pomóc dobrze wejść w sezon - przekonuje Dymek.

O juniorach, dla których występ w Lesznie będzie dużym wyzwaniem, Dymek mówi tak: - Janusz potrafi do nich dotrzeć i są na to dowody, choćby poprawiona sylwetka na motocyklu - mówi Jarek Dymek. - Oni muszą dużo jeździć i staraliśmy się, aby tych startów mieli przed sezonem możliwie najwięcej. Czy są już przygotowani do walki z najlepszymi z rówieśników? Teraz to wróżenie z fusów. Po dwóch, trzech kolejkach będziemy wiedzieć zdecydowanie więcej. Liczę, że będą zdobywać ważne punkty, ale nie chcę wywierać na nich niepotrzebnej presji.

Składy na mecz w Lesznie

Unia Leszno: 9. Jarosław Hampel, 10. Kamil Adamczewski, 11. Przemysław Pawlicki, 12. Damian Baliński, 13. Troy Batchelor, 14. Tobiasz Musielak, 15. Piotr Pawlicki.

KSM drużyny: 40,47

Włókniarz Częstochowa: 1. Chris Harris, 2. Mirosław Jabłoński, 3. Grigorij Laguta, 4. Grzegorz Zengota, 5. Daniel Nermark, 6. Artur Czaja, 7. Marcin Bubel.

KSM drużyny: 36,52

Początek meczu godz. 16.

Sędzia: Krzysztof Meyze