Jak szybko Włókniarz stanie na nogi po laniu we Wrocławiu?

Ogromne rozczarowanie przeżyli w niedzielę kibice częstochowskiego Włókniarza. Szczególnie ci, którzy tłumnie wybrali się na mecz do Wrocławia i liczyli na sukces w meczu ze Spartą. Obejrzeli jednostronne widowisko i wygraną gospodarzy 58:32.
Dwie porażki w osłabionym składzie, aż trzy przełożone mecze, wymęczone zwycięstwa z bydgoską Polonią i beniaminkiem z Gniezna... Choć sezon rozkręcił się już na dobre, obraz drużyny Włókniarza był mocno zamazany. Trudno było jednoznacznie stwierdzić, jaka jest siła Lwów i czego można się po nich spodziewać. Testem wartości miał być pojedynek we Wrocławiu. Z drużyną przed sezonem niedocenianą, która w każdym z dotychczasowych spotkań pokazywała jednak wielki charakter. W niedzielę okazało się, że Sparta to dla częstochowian za wysokie progi. Perfekcyjnie przygotowani, podbudowani ostatnim sukcesem w Lesznie gospodarze jeździli jak natchnieni. Świetnie startując, regularnie powiększali przewagę, która po 15. wyścigu urosła do 26 punktów, a więc rozmiarów pozwalających im myśleć o wywalczeniu bonusu za lepszy bilans w dwumeczu. Co złożyło się na ten fatalny wynik? Dlaczego włókniarze nie byli w stanie skutecznie walczyć na wrocławskim torze? To, że gospodarze byli do niego świetnie spasowani, na pewno miało kluczowe znacznie. We Wrocławiu potwierdziło się również, że Włókniarz ma słabsze ogniwa. Nie po raz pierwszy w tym sezonie zawiódł Rafał Szombierski, który został w drużynie niejako na kredyt. Liczono, że "Szumina" wróci do wysokiej formy, tymczasem regularnie zawodzi. Problem w tym, że prowadzący zespół nie mają pola manewru. Szombierski ma bardzo niski KSM (2,50 pkt) i tak na dobrą sprawę może go zastąpić jedynie junior. Może też Mirosław Jabłoński, ale wtedy, aby nie przekroczyć limitu KSM, w składzie nie może się pojawić ani Artur Czaja, ani Adam Strzelec. Zdecydować się na zmianę nie będzie łatwo, tym bardziej że Szombierski w każdej chwili może zacząć jechać lepiej. Inna sprawa, że obarczenie go wioną za porażkę we Wrocławiu byłoby niesprawiedliwe. W pojedynku ze Spartą zawiedli wszyscy z wyjątkiem Emila Sajfutdinowa, który tym razem błyskotliwego występu nie zaliczył, ale przynajmniej jechał solidnie. Nie można tego powiedzieć o Grigoriju Łagucie, Michaelu Jepsenie Jensenie, czy Rune Holcie. Podobnie o juniorach. Nic więc dziwnego, że prezes zaraz po meczu zapowiedział rozmowy z "pionem szkoleniowym". Jakie one mogą przynieść efekt, trudno powiedzieć, ale prawda jest taka, że włókniarze muszą się szybko pozbierać. Już w czwartek rozegrają bowiem zaległy mecz ze Stalą Gorzów (na SGP Arenie, o godz. 18), a trzy dni później będą mieli okazję zrewanżować się Sparcie ((godz. 16). Marząc o play-offach i walce o medalach "Lwy" te dwa mecze koniecznie muszą wygrać. Dobrze by było, aby przywieźli jakieś punkty z zaległego meczu w Tarnowie (6 czerwca), a potem rozprawili się na swoim torze z Falubazem (9 czerwca w Częstochowie). Gdyby w tych czterech meczach "zgarnęli" całą pulę, kibice wpadkę z Wrocławia z pewnością puszczą w niepamięć.

Wyniki 9. kolejki

Betard Sparta Wrocław - Dospel Włókniarz 58:32

Lechma Start Gniezno - Unibax Toruń 46:44

Stelmet Falubaz Zielona Góra - Unia Tarnów 54:36

Polonia Bydgoszcz - Stal Gorzów 47:43



1. Unibax Toruń712+81
2. Stelmet Falubaz79+67
3. Fogo Unia Leszno78+6
4. Betard Sparta87-11
5. Dospel Włókniarz66-25
6. Unia Tarnów76-6
7. Stal Gorzów76-11
8. PGE Marma Rzeszów66-18
9. Polonia Bydgoszcz64-37
10. Lechma Start Gniezno74-46