Włókniarz wysoko przegrał w Tarnowie. Znakomity Artiom Łaguta

Żużlowcy Włókniarza wysoko przegrali w poniedziałek w Tarnowie z Unią i nie wykorzystali szansy na awans na pozycję wicelidera Enea Ekstraligi. - Tarnowianie byli dzisiaj lepsi i nastroje w drużynie zmieniły się o 180 stopni - przyznaje menedżer Włókniarza Jarek Dymek.


Wygrywając w niedzielę w Gorzowie, włókniarze przesunęli się na trzecie miejsce w tabeli, a sukces w zaległym, dwukrotnie wcześniej przekładanym meczu w Tarnowie miał im pozwolić podskoczyć jeszcze wyżej - na pozycję wicelidera. Zadanie było trudne. Broniąca tytułu mistrza Polski Unia nie jest w tym sezonie tak groźna jak przed rokiem, ale na swoim torze nie zwykła przegrywać. Drużyna Marka Cieślaka zaliczyła dotychczas tylko jedną wpadkę (w 5. kolejce w meczu ze Stalą Gorzów), a pozostałe spotkania wygrywała, i to na ogół wyraźnie. Włókniarze mieli jednak prawo liczyć, że w Tarnowie zdobędą kolejne punkty. Większość z nich prezentowała ostatnio dobrą, na pewno nie gorszą od rywali formę. Istniało tylko pytanie, czy zdołają szybko rozszyfrować warunki na torze i na jego początku nie poniosą zbyt dużych start. Niestety, ponieśli spore. Z czterech pierwszych wyścigów przegrali trzy, a indywidualne zwycięstwo zdołał odnieść tylko Artur Czaja, ratując remis pojedynku juniorów. Potem lepiej nie było. W drugiej serii gospodarze powiększyli przewagę. W ich szeregach świetnie prezentował się młodszy brat Grigorija Łaguty Artiom, który błyszczał w większości dotychczasowych meczów i w spotkaniu z Włókniarzem potwierdził, że nieprzypadkowo jest najskuteczniejszym zawodnikiem Unii. Bardzo szybki był Janusz Kołodziej, podobnie Leon Madsen. Wśród częstochowian najkorzystniej prezentowali się Grigorij Łaguta i Emil Sajfutdinow, walczyć próbował też Rune Holta, ale na niewiele się to wszystko zdało. Po siedmiu wyścigach Unia prowadziła 26:16 i nie zanosiło się na to, aby miała na tym poprzestać.

- Michael patrzył na tor i zastanawiał się, skąd oni biorą prędkość - mówi Dymek. - On dzień wcześniej zdobył 12 punktów, w dodatku w stylu godnym uznania, a teraz męczył się niemiłosiernie. Nie poddał się, ciągle coś zmieniał, kombinował, ale wielkich efektów nie było. Być może swoje zrobiło zmęczenie. Dla Duńczyka była to trzecia impreza w ciągu trzech dni. Ja myślałem, że to nie będzie miało większego znaczenia, ale niewykluczone, że się myliłem.

Wydawało się, że przełom nastąpił w ósmym wyścigu, kiedy jadący jako rezerwa taktyczna Holta wspólnie z Grigorijem Łagutą podwójnie pokonał Gomólskiego i Kołodzieja. Chwilę potem 5:1 wygrali jednak gospodarze i ich przewaga ponownie urosła do 10 punktów. A w kolejnych wyścigach żużlowcy Unii udowodnili, że porażka z 8. biegu była jedynie jednorazową wpadką. Włókniarze próbowali się bronić przed naporem gospodarzy, ale na niewiele ich było stać. Jeżeli nawet wygrywali starty, to na dystansie nie byli w stanie oprzeć się rywalom. Na torze szalał Artiom Łaguta, który w efektownym stylu pokonał Sajfutdinowa i "Griszę". - Artiom był bardzo dobrze spasowany do toru, miał szybkie silniki. To było widać, ale przecież "Griszy" też są szybkie, robi je u tego samego tunera - dziwił się Dymek.

Przed biegami nominowanymi Unia prowadziła 48:30 i jedyne o czym włókniarze mogli marzyć, to o odrobieniu części start i zachowaniu szans na wywalczenie bonusa za lepszy bilans w dwumeczu. I to jednak się nie udało. W kończącym mecz biegu "Grisza" zrewanżował się bratu za wcześniejsze porażki i wspólnie z Holtą zwyciężył 4:2, ale chwilę wcześniej Sajfutdinow w ostatnim łuku przegrał z Kołodziejem. Jako że Jensen uległ Vaculikowi, było 2:4 i Unia obroniła wysoką, 18-punktową przewagę.

- Tarnowianie byli dzisiaj lepsi i nastroje w drużynie zmieniły się o 180 stopni - przyznaje Dymek. - Trzeba się jednak jakoś zebrać po tej porażce, bo teraz czeka nas ciężki mecz u siebie z Toruniem.

Gdyby Włókniarz wygrał w Tarnowie, niedzielny pojedynek na SGP Arenie byłby starciem na szczycie ekstraligi. Nie będzie, ale i tak zapowiada się bardzo interesująco. Początek o godz. 18.30.

Unia Tarnów 54

Dospel Włókniarz 36

Unia Tarnów:

9. Maciej Janowski 6 (1, 1, 3, 1)

10. Leon Madsen 10 (3, 2, 2, 3, 0)

11. Artiom Łaguta 14 (3, 3, 3, 3, 2)

12. Martin Vaculik 8 (1, 2, 1, 3, 1)

13. Janusz Kołodziej 11 (3, 3, 0, 2, 3)

14. Mateusz Borowicz 1 (1, 0, 0)

15. Kacper Gomólski 4 (2, 1, 1)

Dospel Włókniarz Częstochowa:

1. Grigorij Łaguta 12 (2, 1, 3, 1, 2, 3)

2. Rafał Szombierski 0 (0, 0, -, -)

3. Rune Holta 8 (2, 2, 2, 1, d, 1)

4. Michael Jepsen Jensen 3 (0, 1, 0, 2, 0)

5. Emil Sajfudinow 9 (2, 3, 2, 0, 2)

6. Artur Czaja 4 (3, 0, 0, 1)

7. Hubert Łęgowik 0 (0, 0, -)

Bieg po biegu:

I. Madsen, G. Łaguta, Janowski, Szombierski 4:2

II. Czaja, Gomólski, Borowicz, Łęgowik 3:3/7:5

III. A. Łaguta, Holta, Vaculik, Jensen 4:2/11:7

IV. Kołodziej, Sajfutdinow, Gomólski, Łęgowik 4:2/15:9

V. A. Łaguta, Vaculik, G. Łaguta, Szombierski 5:1/20:10

VI. Kołodziej, Holta, Jensen, Borowicz 3:3/23:13

VII. Sajfutdinow, Madsen, Janowski, Czaja 3:3/26:16

VIII. G. Łaguta, Holta, Gomólski, Kołodziej 1:5/27:21

IX. Janowski, Madsen, Holta, Jensen 5:1/32:22

X. A. Łaguta, Sajfutdinow, Vaculik, Czaja 4:2/36:24

XI. Madsen, Kołodziej, G. Łaguta, Holta (d) 5:1/41:25

XII. A. Łaguta, G. Łaguta, Czaja, Borowicz 3:3/44:28

XIII. Vaculik, Jensen, Janowski, Sajfutdinow 4:2/48:30

XIV. Kołodziej, Sajfutdinow, Vaculik, Jensen 4:2/52:32

XV. G. Łaguta, A. Łaguta, Holta, Madsen 2:4/54:36