Sport.pl

Marek Cieślak: Lider Grand Prix w składzie to czasami też kłopoty

W sobotę 13 lipca reprezentacja Polski walczyć będzie w Częstochowie o awans do finału Drużynowego Pucharu Świata. O zwycięstwo zmierzy się z Australijczykami, Łotyszami i drużyną Rosji, która wystąpi bez kontuzjowanego Emila Sajfutdinowa. - Pierwsze słyszę, żeby Sajfutdinow miał nie jechać, ale skoro tak ma być, to Rosjanie będą osłabieni - mówi trener reprezentacji Polski Marek Cieślak.
Tadeusz Iwanicki: W poniedziałek 8 lipca zbiera pan kadrowiczów na treningu w Częstochowie. A to świadczy o tym, jak bardzo zależy wam na sukcesie w Drużynowym Pucharze Świata...

Marek Cieślak: - Musimy coś w tym sezonie zdobyć. Zależy nam na tym, żeby wrócić na podium. Dlatego, jeżeli ktoś mówi, że jest czas na nową kadrę, to powinien się zastanowić, czy to dobry moment na jej budowę.

Miał pan dylematy, podejmując decyzję, kto pojedzie w DPŚ?

Dylematy miałem, ale z drugiej strony podchodziłem do sprawy realnie. Sporo było nacisków, żeby nie jechał Tomek Gollob, ale ja jestem przekonany, że czy to w Częstochowie, czy w Pradze, będzie zasuwał. Podobnie Jarek Hampel. To są zawodnicy, którzy dużo się ścigają w imprezach najwyższej rangi i są odporni na stres. Natomiast Kasprzak w kadrze nigdy mnie nie zawiódł i dlatego jest w drużynie. W lidze jedzie różnie, ale wiem, że on potrafi się przygotować sprzętowo. Poza tym ma obycie w Grand Prix - w końcu kilka razy na podium już stawał. Czwarty Maciej Janowski to ta świeża krew w drużynie. Jest najbardziej utytułowanym zawodnikiem młodego pokolenia ostatnich lat i uważam, że zasługuje na miejsce w reprezentacji. Tego, że gorzej pojechał z Włókniarzem, nie ma co brać pod uwagę. Miał awarię sprzętu i przyznam, że przed meczem drżałem trochę o wynik. Poprzestawiał mu się najlepszy na tarnowski tor silnik i stąd jego kłopoty.

W meczu z Włókniarzem udowodniliście, że jesteście mistrzami swojego toru.

- Spokojnie, zaczniemy wygrywać na wyjazdach. Do drużyny wrócił Madsen, pozostali też jadą coraz lepiej...

Wróćmy do Pucharu Świata. Czy sprzyjający walce częstochowski tor może być waszym atutem?

- Nasi zawodnicy lubią jechać w Częstochowie. Tor jest szybki, daje dużo możliwości do atakowania. Potrenujemy na nim 8 lipca, ale pamiętajmy, że Rosjanie też bardzo dobrze go znają.

Emil Sajfutdinow 13 lipca nie wystartuje. Poinformował na swojej stronie internetowej, że przez trzy tygodnie będzie leczył kontuzję stopy?

- Pierwsze słyszę, żeby Sajfutdinow miał nie jechać, ale skoro tak ma być, to Rosjanie będą osłabieni.

Jak pana zdaniem Sajfutdinow zaprezentował się w Tarnowie. Czy kontuzja stopy znacząco wpłynęła na jego dyspozycję?

- Starał się, akcji miał sporo. Nie zauważyłem, żeby mu kontuzja przeszkadzała w jeździe. Ale ja nie znam stanu jego zdrowia, więc nie chcę na ten temat mówić. Nie podejrzewam, żeby podpisując kontrakt, ot tak wziął sobie urlop. Musiał mieć powody. Swoją drogą, gdy się ma w drużynie zawodnika, który prowadzi w Grand Prix, to wiążą się z tym też problemy. Przerabiałem to we Wrocławiu, z Crumpem.

W niedzielę kolejne mecze w ekstralidze. Unibaks z Adrianem Miedzińskim w składzie przyjedzie do Częstochowy. Czy gdyby pojechał bardzo dobrze, to może jeszcze wskoczyć do składu na półfinał?

- Wiem, że gdyby Miedziński nie uległ wypadkowi, to byłby w drużynie. Ale ja byłem i widziałem jego upadek. Wiem, że przez 40 minut leżał nieprzytomny i dziwię się, że lekarz pozwolił mu już na starty. Powiem tak: musiałbym mieć nie wszystko w porządku pod kopułą, żeby wystawiać zawodnika po trzech tygodniach przerwy w startach. Ale możliwość dokonania zmiany oczywiście mam.

Rozmawiał Tadeusz Iwanicki

Więcej o: